X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać

Nasz newsletter subskrybuje już 12 500 osób!

Wybory 2011 w Internecie: Politycy SLD najlepiej czują się na Twitterze

Wybory 2011 w Internecie: Politycy SLD najlepiej czują się na Twitterze

Poszukiwania tradycyjnie zaczynamy od wizyty na oficjalnej stronie internetowej partii. Tam znajdujemy zadziwiająco dużo odnośników do profili na serwisach społecznościowych, wśród nich Facebook, Twitter, NK, YouTube, Blip, MySpace, a nawet Vimeo i Wrzuta.pl . W dziale „blogosfera” publikowane są z kolei wpisy różnych polityków partii, czasem pochodzące z prywatnych blogów, a czasem publikowane specjalnie dla strony partyjnej.

Facebook – prześmiewcze zdjęcia

Wizyty na profilach społecznościowych partii zaczynamy oczywiście od Facebooka. Brak strony powitalnej, zaskakująco mała liczba fanów (nieco ponad 3 tys.) – pierwsze wrażenie trudno uznać za powalające. Od czasu oficjalnego rozpoczęcia kampanii wyborczej aktywność na fan page jest bardzo wysoka, codziennie publikowane są materiały dotyczące działań SLD, wypowiedzi polityków przytoczone w mediach. Z racji stosunkowo niewielkiej bazy fanów odzew jest jednak dosyć ograniczony, czasem zamykający się w kilku komentarzach, a nawet kilku „like’ach”.

W galerii zdjęć bardzo mocno „oberwało się” Prawu i Sprawiedliwości. Mamy wrażenie, że czasem aż za bardzo, więc może opublikujemy coś, co wydaje nam się stosunkowo łatwe do przełknięcia:

fot.: Facebook.com/sojusz

Jest też kilka obrazków utrzymanych w konwencji komiksu, wycelowanych w Platformę Obywatelską:

fot.: Facebook.com/sojusz

Fan page oferuje też jedną aplikację, o nazwie „preferencje wyborcze”, która zdaniem twórców ma na podstawie naszych poglądów określić, do której partii nam najbliżej. Punktem wyjścia są rozmowy różnych ludzi dotyczące spraw, które SLD silnie akcentuje w swoim programie (m.in. edukacja seksualna w szkołach, udogodnienia dla związków konkubenckich, in vitro). Po każdej z 8 dyskusji główny bohater, starszy pan w okularach, prezentuje stanowisko partii, po czym na ekranie ukazuje się pytanie z przedstawionym problemem i 3 warianty odpowiedzi. Sugestia jest aż nazbyt oczywista, odpowiedzi można skonstruować w zupełnie inny sposób, a poza tym, to raptem kilka kwestii, więc trudno mówić o jakiejś wielkiej wartości merytorycznej aplikacji. Oczywiście ze statystyk wynika, że korzystającym z aplikacji najbliżej do SLD, ale zapewne poza fanami profilu mało kto z niej skorzystał.

fot.: Facebook.com/sojusz

W dziale „ulubione” znajdziemy linki do profili polityków SLD. Wśród nich fan page przewodniczącego partii, Grzegorza Napieralskiego. Aktywność jednak niewielka, a niemal wszystkie posty na tablicy pochodzą od fanów (których jest ok. 1,4 tys.). Podobnie jest w przypadku fan page Joanny Senyszyn. Ona również publikuje niewiele, baza fanów podobna (1,6 tys.). Dodajmy, że jeden z facebookowiczów jest wyjątkowo aktywny, bo większość postów na Tablicy pochodzi od niego.

Najpopularniejsze profile na Facebooku z grona członków partii posiadają Ryszard Kalisz (fan page), Katarzyna Piekarska (profil prywatny) oraz Wojciech Olejniczak (fan page). Ten pierwszy posiada największą liczbę fanów (6,8 tys.), jest też bardzo aktywny. Profil Katarzyny Piekarskiej to nieco mniejsza liczba znajomych, ale podobna aktywność. Jednak najlepsze wrażenie robi chyba fan page byłego przewodniczącego SLD, a obecnie europosła Wojciecha Olejniczaka. Strona powitalna, odnośniki do filmów z jego udziałem (Olejniczak TV), nagrań wypowiedzi (Olejniczak Audio), strony internetowej, bloga. Aktywność, podobnie jak w przypadku wcześniej wspomnianych kolegów partyjnych, dosyć wysoka.

Rzecznik prasowy partii, Tomasz Kalita posiada zarówno profil prywatny, jak i świeżo uruchomiony fan page.

Twitter – królestwo SLD

Kolejnym przystankiem jest Twitter. Tam okazuje się, że oficjalne konto SLD nie jest szczególnie popularne – niecałych 600 śledzących to wynik wprawdzie przyzwoity, ale to chyba za mało jak na partię z wysokimi aspiracjami. Wpisy publikowane są falami – jedną z takich było odbywające się 5 sierpnia spotkanie polityków Sojuszu z Business Centre Club. Kilka razy partia zamieszczonym wpisem podziękowała za… dodanie jej profilu do listy obserwowanych. Uprzejmy to gest z całą pewnością, ale jakby tak każdemu dziękować za kliknięcie „follow” to możnaby zaspamować prawie całą tablicę, a zauważalne są pewne przestoje w aktywności partii na twitterowym profilu.

fot.: Twitter.com/sldpoland

Własną partię na łeb i szyję bije pod względem popularności na Twitterze jej przewodniczący, Grzegorz Napieralski. 3,6 tys. śledzących jego profil to doskonały wynik. Polityk jest też nieco aktywniejszy, choć tutaj również mamy do czynienia z dosyć „falowaną” aktywnością. 18 sierpnia potrafił opublikować aż 8 tweetów, by później zamilknąć na równy tydzień i wrócić z porcją kolejnych 7 wpisów, wprawdzie nieszczególnie obfitych w treść, ale mimo wszystko braku aktywności w tym dniu zarzucić mu nie można. Poza tym, przewodniczący najwidoczniej musi dzielić czas między kilka serwisów społecznościowych, o czym może świadczyć poniższa deklaracja:

fot.: Twitter.com/gnapieralski

Może ktoś życzliwy podsunie szefowi SLD którąś z wtyczek umożliwiających jednoczesne publikowanie na kilku serwisach postów tej samej treści?

Podobnie radzi sobie poprzednik Napieralskiego na stanowisku przewodniczącego SLD. Wojciech Olejniczak regularnie publikuje na Twitterze, a o brak zainteresowania jego profilem martwić się raczej nie musi, skoro obserwuje go ponad 3 tys. użytkowników serwisu.

Od niedawna konto na Twitterze posiada też jedna z najbarwniejszych i najbardziej charakterystycznych postaci w szeregach partii, czyli wspomniany już Ryszard Kalisz. W ciągu dwóch miesięcy funkcjonowania konta, zdążył „dorobić” się ponad 1,3 tys. fanów. Wprawdzie nie publikuje tak dużo jak zdarza się to jego partii na oficjalnym koncie, tudzież jej przewodniczącemu, ale z kolei posty publikowane są niemal każdego dnia, prawie brak przestojów (zwłaszcza od momentu gdy zaczęła się kampania wyborcza) i w dodatku wydają się być bardziej treściwe.

Bardzo dobrą markę na Twitterze wyrobił sobie również europarlamentarzysta Marek Siwiec. Patrząc po wpisach, wnioskujemy że europoseł zwraca się nie tylko do polskich użytkowników ale również tych zagranicznych, wszak co jakiś czas pojawiają się wpisy w języku angielskim. Tutaj też jednak dostrzegalne są pewne przestoje, największy zdarzył się między grudniem 2010 roku a majem 2011, kiedy to polityk w ogóle nie „ćwierkał”.

Warto też odnotować obecność europosłanki prof. Joanny Senyszyn. Na pierwszy tysiąc śledzących musi jeszcze poczekać, ale z całą pewnością stara się, by ci, którzy już są w tej grupie, doskonale widzieli jej wpisy i nigdy ich nie przeoczyli.

fot.: Twitter.com/Joanna_Senyszyn


Sporo tego Caps Locka, trzeba przyznać.

Nie zapominajmy też o rzeczniku prasowym partii. Konto Tomasza Kality również może pochwalić się całkiem pokaźną (1,4 tys.) liczbą obserwatorów, a jak oczywiście przystało na osobę, która w największym stopniu jest odpowiedzialna za kontakt z mediami, regularnie zamieszcza posty.

Okazuje się więc, że politycy SLD czują się na Twitterze jak ryba w wodzie, wprawdzie nie wszyscy porażają aktywnością, ale i tak cieszą się sporą popularnością wśród innych „ćwierkaczy”.

YouTube – spoty, spoty, spoty i… rapowanka

Kolejnym naszym przystankiem jest oficjalny kanał na YouTube. Istnieje już dosyć długo, bo ponad 3,5 roku, więc nie dziwne, że zamieszczone na nim filmy zanotowały już całkiem sporą liczbę wyświetleń (prawie 600 tys.). Materiały opublikowane na kanale swoim charakterem nie odbiegają od tego co znajdziemy na serwisach konkurentów SLD, są to więc tradycyjnie spoty, reportaże z konwencji, konferencji. Kilka filmików jest „poświęconych” obecnemu rządowi, w tym premierowi oraz ministrowi infrastruktury Cezaremu Grabarczykowi. Przetrząsnęliśmy profil w celu znalezienia jakichś ciekawostek, ubarwiających kanał i oto co znaleźliśmy:

Partia jest też obecna na innych serwisach, które umożliwiają zamieszczanie plików wideo, takich jak Vimeo czy Wrzuta.pl.

Blogosfera – Senyszyn i Siwiec aktywnymi blogerami

Blogosfera to z kolei bez wątpienia domena Joanny Senyszyn i Marka Siwca. Blog europosłanki odwiedziło w ciągu 5 lat funkcjonowania już ponad 4,5 mln internautów! Wpisy są z reguły dosyć obszerne i pojawiają się częściej niż choćby na twitterowym koncie. Popularność bloga zaowocowała przyznaniem pani Joannie nagrody za Najlepszy Blog 2008 roku w kategorii „polityka”.

fot.: senyszyn.blog.onet.pl/

Marek Siwiec, partyjny kolega z Brukseli prowadzi swojego bloga na stronach Onetu o wiele krócej (wcześniej blogował na swojej stronie internetowej), ale również może pochwalić się już bardzo dobrym wynikiem jeśli chodzi o liczbę odwiedzin (ponad 800 tys.). Aktywność to też mocna strona europarlamentarzysty.

Słabiej wypada Tomasz Kalita, bowiem bloguje bardzo nieregularnie, więc nie dziwi, że i liczba odwiedzin bloga nie powala.

Bloga posiada również przewodniczący partii, jednak ostatni wpis datowany jest na 24 maja 2010r. więc najwidoczniej natłok obowiązków, jak również prowadzenie kont na Twitterze, Google+ i Facebooku, pochłaniają Grzegorzowi Napieralskiemu tyle czasu, że na regularne blogowanie już go nie wystarcza. O blogu Wojciecha Olejniczaka już wspominaliśmy.

Partia obecna niemal wszędzie

Oficjalne konto na NK niczym nie różni się od profili innych partii, toteż niewiele można na nim znaleźć. Z aktywnością jest tak jak z notowaniami całej NK w ostatnim czasie – coraz słabsza.

Sojusz obecny jest również na Blipie. Tutaj jednak aktywność chwilowo zastygła, bo od miesiąca nowych wpisów brak. Profil istnieje wszakże już od stycznia 2009 roku, więc nie przypuszczamy, by miał popaść w kompletne zapomnenie.

Wspomnieliśmy na początku o profilu na MySpace. Dosyć zaskakujące, że w tych czasach można jeszcze próbować zdobywać wyborców w serwisie, który pod względem popularności nieustannie od 3-ech lat spada na łeb i szyję. Być może profil zakładany był kiedy pozycja serwisu była znacznie silniejsza, ale patrząc po liczbie znajomych (3…) wnioskujemy, że niekoniecznie tak było. Większość publikowanych postów to zresztą wpisy z Twittera.

Podsumowując, trzeba przyznać, że politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej zdają sobie sprawę z roli jaką social media mogą odegrać w rywalizacji politycznej. Prawdę mówiąc, bardziej nawet dbają o swoje własne profile, aniżeli o te należące do partii. Tak więc wydaje się, że siła SLD w mediach społecznościowych tkwi raczej w indywidualnościach, aniżeli w pracy zespołowej, której owocem mógłby być świetnie prowadzony fan page na Facebooku. Odpowiedzialni za konta społecznościowe partii, powinni czerpać wzorce od jej członków, zwłaszcza w przypadku Twittera, na którym najwyraźniej odnajdują się doskonale.

Czytaj więcej o wyborach w internecie:

Newsletter

Bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail