X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać

Nasz newsletter subskrybuje już 12 500 osób!

Jarosław Kuźniar: Blogerzy działają poza strukturą redakcji, więc walka nie jest równa

Jarosław Kuźniar: Blogerzy działają poza strukturą redakcji, więc walka nie jest równaJarosław Kuźniar / fot. Jacek Poremba

Grzegorz Miłkowski: Co według Pana warunkuje jakość debaty w Internecie?

Jarosław Kuźniar: Miejsce rozmowy nie ma znaczenia. Liczy się poziom rozmówców. Ich inteligencja, umiejętność słuchania, siła argumentów. Lub brak tego wszystkiego. Wtedy rozmowa staje się bezsensowna, powinno się ją zakończyć.

Czy uważa Pan, że percepcja informacji może być zależna (i różna) od tego, czy odbiorca zetknie się z nią w mediach społecznościowych, czy też dowie się o niej z mediów tradycyjnych, jak radio czy telewizja?

Sam mam większy dystans do informacji z sieci. Jest tam wielu „dziennikarzy”, którym korona z głowy nie spadnie, jeśli okażą się niewiarygodni. Za wiadomością musi nazwisko, dlatego z rozsądkiem dobieram osoby, które obserwuję na Twitterze. Jest on dla mnie narzędziem pracy. Facebook to lunapark.

Czy rozwiązaniem faktycznie staną się płatne treści w Internecie, wprowadzenie których ma podnieść jakość dziennikarstwa internetowego? Zwiększy się dzięki temu zaufanie do tej formy publikowania treści?

U mnie nie. Pieniądze nie dodają nikomu wiarygodności, czasem jedynie odwagi. Ale nie ma nic za darmo. Dlaczego tekst, który ktoś przygotował, ma być dostępny dla wszystkich za darmo. Wykonano pracę, chcesz ją ocenić – płać. Jak w iTunes, chcesz słuchać – daj euro.

Program „Wstajesz i wiesz” to częsta interakcja z wiadomościami nadsyłanymi przez widzów. Jak wygląda selekcja tych treści? Czy na bieżąco, między wejściami na antenę, czyta Pan wszystkie maile i wpisy na fan page? Czy dostaje Pan już wybrane komentarze, będące po wstępnej selekcji?

Strach pisać – ale sam. Czytam je non stop, nie ma znaczenia, czy to czas reklamy czy rozmowy. Bywa, że mail w czasie dyskusji zmienia jej kierunek. Ostatnio rewelacje Janusza Palikota w rozmowie ze mną na bieżąco cytowałem na Twitterze. Takie czasy.

TVN24 stawia na promowanie Reporterów 24 oraz dziennikarstwa obywatelskiego. Z drugiej strony wiele osób, również przedstawicieli mediów, narzeka na jakość współczesnego dziennikarstwa, wieszcząc upadek tego zawodu. Czy promując takie „niekontrolowane” dziennikarstwo, nie przyczyniacie się do dewaluacji zawodu dziennikarza?

Nie, bo teraz każdy kto ma aparat jest fotografem, pióro – pisarzem, informacje – dziennikarzem. Wiadomości nie ma tylko na papierze toaletowym. Współcześnie cala zabawa polega na tym, żeby umieć czytać, rozumieć, ocenić. Teraz w cenie jest komentarz, bo on wymaga więcej wiedzy, więcej podroży, więcej przeczytanych książek.

Media społecznościowe zmieniły funkcjonowanie wszystkich mediów. I to zaledwie w ciągu 3-4 lat. News jest „prawdziwym newsem” przez coraz krótszy okres czasu. Czy Pana zdaniem nie gubi się w tym zgiełku prawdziwe rzetelne dziennikarstwo?

Skoro Blitzer, Scarborough, King są na Twitterze, nie ma się czego bać. Oni próbują dogonić swoich widzów, ale w rzeczywistości to oni, a nie widzowie, wyznaczają kierunek. Szaleństwo social media kiedyś minie i – po odrzuceniu słabych – stron Twitter i Facebook zostanie dziennikarstwu, jako ważne narzędzie pracy.

Proszę powiedzieć, co Pan rozumie pod pojęciem „przeminięcia szaleństwa social media”?

Nowość zawsze zachwyca. Ale ileż można stać z rozdziawioną buzią. To minie, spowszednieje, znormalnieje. Obumrą niepotrzebne dodatki i zostanie to, co jest sensem nowoczesnej komunikacji.

Czy może Pan zdradzić, ile materiałów w pracy dziennikarza jest obecnie inspirowanych informacjami zaczerpniętymi z mediów społecznościowych? Jakie tematy najczęściej „podrzucają” użytkownicy Internetu?

To sie tak przenika, że nie potrafię ocenić procentowo, ile materiałów „Wstajesz i Wiesz” to tematy z sieci. Siec i nie-siec to jeden organizm, nie ma co robić sztucznego podziału. To już nie te czasy. Wszystko jest Internetem – czy tego chcemy, czy nie.

Czyta Pan blogi?

Mało. Wolę papier. Ale w sieci nie umiem przejść obojętnie obok wiedzy i umiejętności jej sprzedania, jaką prezentuje Rafał Hirsch z TVN CNBC.

Kim są dla Pana blogerzy? Opiniotwórczymi internautami, niezależnymi dziennikarzami czy może to anonimowi pieniacze?

Są każdym po trochu. Ale mam świadomość, że pieniacz może więcej tylko na krotką metę. Znaczenie rozsądnego blogowania (słownego, fotograficznego, kulinarnego) wzrośnie. Ostatecznie przetrwają najlepsi.

Czyli nie podziela Pan radykalnych opinii na temat blogerów, które prezentuje np. Jacek Żakowski? Nie należy bać się „dzikiego zachodu” w blogowaniu?

Bać się trzeba konkurencji. Blogerzy działają poza strukturą redakcji, więc walka wyrównana nie jest. W tym sensie Jacek Żakowski ma rację. Niech sobie piszą. Nikt lepiej niż my sami na poziom naszej pracy nie wpłynie.

  • bardzo ciekawa rozmowa. Nie zgodzę się jednak z ostatnim zdaniem Pana Kuźniara. Uważam, że to nie od dziennikarzy zależy jakość i przyszłość mediów, tylko od odbiorców. To oni chcą oglądać Macierewicza w Turbanie czy całujących się księży na okładce Newsweeka. I – zgodzę się tutaj z Panem Miecugowem – to odbiorcy tabloidyzują media a nie odwrotnie. Media z nielicznymi wyjątkami działają dziś biznesowo, a rozwój nowych technologii sprawi, że będą od takiego myślenia zależne. To psuje rzetelność, niektórych przekazów, aż nie chce się oglądać. Wolę więc blogerów, niezależnych od nakazów z góry. To oni są przyszłością dziennikarstwa – mogą sobie bowiem pozwolić na pójście pod prąd, danie z siebie wszystkiego i nie muszą się profilować pod odbiorców

Newsletter

Bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail