X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać

Nasz newsletter subskrybuje już 12 500 osób!

„To co jest tu i teraz, jest najważniejsze” – wywiad z Piotrem Ogińskim

Piotr Ogiński – profesjonalny kucharz, autor vloga „Kocham Gotować”. Jego filmy na YouTube odtwarza kilkaset tysięcy użytkowników, a on sam, jak twierdzi, nie wie w czym tkwi jego fenomen.

„To co jest tu i teraz, jest najważniejsze” – wywiad z Piotrem OgińskimPiotr Ogiński

Facet, który kiedyś pracował w Anglii, a później zajął drugie miejsce w kulinarnym programie telewizyjnym, dziś jest gwiazdą vlogosfery. „Siemanko” już na zawsze kojarzyć się będzie właśnie z Piotrem i jego filmami, które z dnia na dzień mają coraz większą rzeszę fanów, a on sam z uosobieniem luzu, profesjonalizmu i zaangażowania. Kim tak naprawdę jest Piotr Ogiński i jakie ma plany na swoją przyszłość?

  1. Skąd pomysł na założenie vloga kulinarnego?

Kiedyś mieszkałem w Anglii, tam pracowałem i niestety nie  miałem na nic zbyt dużo czasu.  Pracując w restauracji i szukając pomysłów na dania dnia, korzystałem również z internetu. Zobaczyłem wówczas przestrzeń pomiędzy angielskim a polskim internetem i w tym czasie założyłem mojego vloga. Było pełno blogów kulinarnych, ale mi nie podchodziły, więc postanowiłem założyć swojego. Nie lubię niestety pisać więc postanowiłem pójść o krok dalej i założyłem swój kanał na YouTube. Zrobiłem też to dlatego, żeby ułatwić i sobie i moim znajomym życie, ponieważ zawsze prosili mnie o przepisy. Zacząłem im podawać filmiki, które nakręciłem i tak to się zaczęło. Ja dodawałem filmiki, moi znajomi zaczęli to rozsyłać, a po jakimś czasie zrobił się spory ruch na kanale.

  1. Byłeś finalistą 2. edycji „Hell’s Kitchen” oraz uczestnikiem 1. Edycji programu „Top Chef”. Co skłoniło Cię do udziału w tych programach?

Jeżeli jesteś kucharzem, sprawdzasz się w takiej roli i nagle powstaje program o gotujących kucharzach zmagających się w ciężkich warunkach, grzechem byłoby do niego nie pójść. Na pewno ciężko było się dostać, to była pierwsza i najcięższa edycja, bo tak naprawdę nikt nie wiedział o co chodzi – to było coś nowego w polskiej telewizji. Na castingach było tysiące ludzi spośród których trzeba zostać zauważonym i wybranym.. Ja poszedłem, żeby się sprawdzić i udało się. Jednak gotowanie w programie telewizyjnym to jest zupełnie inne gotowanie niż w domu czy pracy– niesamowita presja, świadomość, że miliony ludzi na Ciebie patrzą, a przed Tobą stoją ikony polskiej gastronomii. Jest to niesamowite przeżycie. Warto pójść do takich programów, sprawdzić się, zobaczyć ile jest się wartym, jakie są limity i jak je przekroczyć. Kiedy ja przez to przechodziłem, byłem bardzo młody, bazowałem na swoich doświadczeniach zdobytych w Anglii, ale od tego czasu wiele się zmieniło, dojrzałem i zdobyłem nowe umiejętności. Po uczestnictwie w Top Chef przyszła kolej na Hell’s Kitchen. Zająłem tam drugie miejsce i jestem z tego naprawdę zadowolony.

  1. Z racji tego, że w trakcie uczestnictwa w programie miałeś już na swoim koncie duże doświadczenie związane z pracą w restauracjach, czy zdarzyły się sytuacje, które okazały się prawdziwą próbą Twoich umiejętności i charakteru?

Szczerze mówiąc, każdy dzień tak wyglądał. Im dalej się jest w programie, tym bardziej liczy się to, co jest  „tu i teraz”, bo to jest najważniejsze. A tak naprawdę każdy dzień, to jest ciężki kawał chleba. To,  co wychodzi później w telewizji, to jest maksymalnie 10% wszystkiego, co dzieje się podczas kręcenia programu. Stres, godziny spędzone na planie –  tego się nie da oddać słowami, tym bardziej, że reżyserzy też nie oszczędzali na tym, co działo się wokół nas. Wszystko jednak jest naprawdę fajnie zaplanowane, a każda konkurencja jest jedną, wielką niespodzianką – nie ma czasu na myślenie, działa się dość szybko i przede wszystkim intuicyjnie. Tam już nie ma czasu na naukę, tylko na działanie.

  1. Czy fakt, że nie wygrałeś programu, sprawił, że odczułeś to jako osobistą porażkę czy raczej motywacyjną furtkę do dalszych działań?

Nie uważam, żeby to była jakaś porażka, dla mnie to jest wielki sukces – zająć drugie miejsce, to jest świetne. Tym bardziej, że ja mam swoich fanów. Praca w restauracji u Amaro dla wielu może wydawać się ogromną nagrodą i oczywiście taką nagrodą oraz wyróżnieniem jest, ale też trzeba mieć na to czas. W moim wypadku, jeżeli bym wygrał, musiałbym stanąć przed wyborem, ponieważ to nie jest praca na pół etatu czy 8 godzin dziennie, tylko od rana do wieczora przez 6 dni w tygodniu przez cały rok i to jest naprawdę ciężka praca. Jest tylko to, nic poza tym. Osobiście, nie wiązałem wielkich nadziei z tym „co będzie” – wolę się martwić dopiero wtedy, gdy jest jakiś problem. Nie była to dla mnie porażka, uważam, że fajnie, że doszedłem do samego finału, przeszedłem całą drogę, od początku do końca. Jednak drugie miejsce zawsze jest najgorszym miejscem – szkoda tej nagrody, wygranej, oczywiście tytułu, ale właśnie to nas kształtuje. Jeżeli bym wygrał program, to pewnie poszedłbym inną drogą i dziś zajmowałbym się czymś zupełnie innym. Idąc do programu nie szedłem z pustymi rękami, ale szedłem reprezentować siebie i swój kanał. To była fantastyczna reklama dla mnie i mojego kanału.

  1. Kilkaset tysięcy fanów na Facebooku i ponad pół miliona subskrybentów na YouTube, to ogromny sukces. W czym tkwi fenomen Piotra Ogińskiego?

No właśnie nie mam pojęcia. Tym bardziej, patrząc na YouTube’a – jestem ja, potem długo, długo nic, a potem jest dopiero ktoś. Nie mam pojęcia w czym to tkwi. Zawsze chciałem stworzyć taki program, który sam chciałbym oglądać i to jest prowadzone na luzie, fajnie, delikatnie. Nie ma żadnej długiej reżyserki, nie ma pisania tekstów, wszystko ustalam w głowie przed odcinkiem. Gotuję to co chcę i mówię to co chcę, nikt nade mną  nie stoi, nie mówi, czego nie wypada pokazać, zrobić i powiedzieć. My mamy tę wolność na YouTube, że robimy to, co chcemy, gdzie chcemy, jak chcemy i publikujemy kiedy chcemy. Nie mamy żadnego parcia i to jest chyba motyw sukcesu tych wolnych mediów.

  1. Czy w związku z tym co mówisz, myślałeś kiedyś o tym, żeby mieć swój własny program kulinarny w telewizji?

Jestem otwarty na wszelkie propozycje, dlaczego nie. Chciałbym tylko, żeby to było zrobione z głową, choć na razie zajmuję się swoimi produkcjami. Oczywiście, robię różnego rodzaju produkcje, nie tylko mój kanał. Obecnie zaangażowałem się w Akademię Smaku Bosch, poza tym sporo się uczę jak taka produkcja ma wyglądać, więc to dopiero początek. My, jako blogerzy musimy się rozwijać. Na początku filmy kręciłem zwykłym aparatem, nie miałem żadnej wiedzy na temat lustrzanek, kamer, dźwięku, światła czy montażu, ale w czasie trwania programu udało się pozyskać odpowiednią wiedzę. Natomiast jeśli chodzi o telewizję, miałem bardzo fajny program w Veedo, „Gotowanie na spontanie” z gwiazdami.  Niestety minusem czegoś takiego jest to, że jest jeden odcinek – jeżeli jest spoko, to idzie dalej, jest jeden sezon, może drugi. A może nie. Ja też nie jestem mega gwiazdą telewizyjną i nie podpinam się pod żadną stację, ale zobaczymy co będzie w przyszłości – nie mówię „tak”, nie mówię „nie”.

  1. Właśnie dołączyłeś do dużego projektu – Akademia Smaku Bosch. Czy myślisz, że będzie to kolejny krok w karierze kulinarnej?

Oczywiście. To jest bardzo duża akcja, trwająca cały rok, to nie jest jednorazowe działanie. Przez cały rok myślimy nad tym projektem, nad przepisami, tworzymy Akademię kulinarną, która uczy ludzi jak gotować, a ponadto my też uczymy się od siebie. Mamy fajne przepisy, jest nas dużo, mogę poznać nowych ludzi. Oprócz blogera Tomka (Lacha, zajadam.pl – przyp.red.), mamy doświadczonego kucharza Tomka Jakubiaka, gotującego na eventach i w telewizji, mającego swoją restaurację, no i Kasię Glinkę, także na pewno zżyjemy się przez ten czas i nauczymy się wiele od siebie. Kluczem jest to, że nasi czytelnicy i widzowie będą mogli się z nami spotkać i pogotować z nami. Ja już się nie mogę doczekać!

  1. Jakie są Twoje najbliższe plany zawodowe?

Przede wszystkim Akademia Smaku, bo to jest najważniejsze w tym roku, dużo się dzieje – nie tylko dużo zabawy, ale również i poświęcenia dla tego projektu. A poza tym YouTube, który idzie swoim krokiem i na razie nie zamierzam tego zmieniać. Zawsze coś się dzieje – z dnia na dzień pojawiają się propozycje, a resztę pokaże czas.

Dokończ zdanie…
Blogowanie to dla mnie…styl życia
Inspiruje mnie…jedzenie
Mój największy sukces to…mój kanał Kocham Gotować
Chciałbym się poznać z… Gordonem Ramseyem
Największy kulinarny grzech to…jedzenie skalopków na śniadanie
Gdybym nie prowadził mojego bloga… to bym pracował w restauracji
Twoje ulubione danie to…steki

Newsletter

Bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail