reklama
W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o #10YearsChallenge, czyli wyzwaniu, które opanowało social media. Zarówno użytkownicy, jak i influencerzy chętnie wzięli w nim udział na Facebooku, Instagramie czy Twitterze. Wired zwróciło jednak uwagę na istotny aspekt. Na fali efektu wirusowego w social media, internauci nie zastanowili się, czy akcja nie ma drugiego dna i nie wiążą się z nią żadne niebezpieczeństwa.
Drugie dno akcji?
Kate O’Neill, założycielka KO Insights, która pomaga ludziom w przygotowaniu się do przyszłości opartej na technologiach, zamiast przyłączyć się do wyzwania opublikowała tweeta. Do tej pory otrzymał on 25 tysięcy polubień i retweetowany 11 tysięcy razy. Rzucił on nieco inne światło na całą akcję, bowiem kobieta napisała w nim, że 10 lat temu z pewnością przyłączyłaby się do wyzwania i opublikowała swoje zdjęcia. Dziś jednak zastanawia się, jak można zebrać te wszystkie dane, aby trenować algorytmy rozpoznawania twarzy w kwestii progresji wieku oraz jego wskazywania.

źródło: twitter.com/kateo
Post zaczął rozprzestrzeniać się w sieci. Intencją kobiety nie było jednak wskazanie, że przegląd jest niebezpieczny, lecz tego, że scenariusz wykorzystania postowanych fotografii do trenowania algorytmów jest zasadniczo wiarygodny. Chciała ona także zwrócić uwagę na olbrzymi problem zakresu danych, jakie udostępniamy bez zastrzeżeń.
Reklama