reklama
Rozwój nowych technologii niesie za sobą szereg korzyści, ale i zagrożeń. Generuje wiele pytań, na które wciąż poszukujemy odpowiedzi. Skala obecności internetu, mediów społecznościowych i innowacji w życiu codziennym większości z nas sprawia, że poza zaletami tej sytuacji dostrzegamy także wachlarz różnych emocji, jakie się w nas pojawiają.
Inaczej postrzegamy ludzi, nasze relacje i zachowania. Sama świadomość tego, co budzi niepokój jest istotnym krokiem, aby móc poradzić sobie z takim stanem rzeczy. Przyjrzyjmy się więc 8 lękom, które wywoływać media społecznościowe.
Lęk z powodu bezmyślnego udostępniania treści
Pierwszym, niezwykle istotnym problemem współczesnego świata social media i nie tylko, który budzi obawę jest bezmyślne udostępnianie treści. Łatwy dostęp do różnego rodzaju platform i narzędzi sprawia, że chętnie i licznie wyrażamy swoje opinie oraz udostępniamy dane. Niestety, często pod wpływem emocji wystukujemy na klawiaturze wszystko, co w danej chwili przyjdzie nam na myśl. A każda aktywność jest odnotowywana.
Nie zastanawiamy się nad tym, czy to na pewno ma sens, jaki jest tego cel i jak te informacje mogą wykorzystać inni. A jak wiemy internet nie zapomina. Nawet jeśli po chwili pozbędziemy się po chwili danych materiałów czy wpisów, istnieje duża szansa, że ktoś zdążył już w jakiś sposób je utrwalić i zostaniemy z nimi na stałe połączeni.
Dotyczy to na przykład:
- zdjęć pojawiających się na portalach w trakcie imprez i pod wpływem alkoholu, które może zobaczyć nasz partner czy przyszły pracodawca,
- niewiele wnoszących recenzji/opinii stworzonych pod wpływem emocji, które nie są prawdziwe i merytoryczne,
- udostępniania wszystkim naszej lokalizacji w czasie rzeczywistym,
- podawania szczegółowych danych na nasz temat,
- publikowania na naszych profilu zdjęć osób, które sobie tego nie życzą i nie chcą pojawiać się w social media,
- publikowania zdjęć biletów, kart i dokumentów, które ktoś może wykorzystać,
- pozostawiania komentarzy, które mogą w negatywnym stopniu wpłynąć na nasze życie zawodowe,
- przekazywania łańcuszków i niesprawdzonych informacji lub zbiórek.
Treści udostępniane na naszych profilach publicznie pozwalają na zgromadzenie naprawdę wielu zestawów danych na nasz temat. Musimy brać pod uwagę, że mogą one trafić w niepowołane ręce. Zbyt pochopna decyzja o udostępnianiu tego, co pomoże nas zlokalizować, dowiedzieć się, jak krok po kroku wygląda nasz dzień, czy jakie są nasze plany może przysporzyć nam wielu kłopotów. Boimy się, co może dalej stać się z tak ogromnym wachlarzem informacji, jakich każdego dnia dostarczają miliardy użytkowników social media.
Lęk z powodu braku empatii
Często podejmowane przez nas działania w sieci mają niewiele wspólnego z empatią. Udostępniając materiały w social media nie zastanawiamy się, jak może to wpłynąć na odbiorców lub osobę, do której bezpośrednio coś komunikujemy. Dostęp do technologii zmniejsza naszą zdolność do empatii. Wylewamy swoje żale lub dajemy upust emocjom nie biorąc pod uwagę tego, jak mogą one zranić innych. Często nie bylibyśmy w stanie powiedzieć czegoś danej osobie w oczy, ale szklany ekran daje nam złudne poczucie pewnego dystansu i większą odwagę.
Ludzie dorośli potrafią przefiltrować otrzymywane komunikaty. Trudniej przychodzi to nastolatkom lub osobom wrażliwym, o czym świadczą poważne konsekwencje żartów i udostępniania kontrowersyjnych treści w sieci. Wskaźniki depresji i samobójstw spowodowanych różnymi zjawiskami w świecie online oraz skala agresji i hejtu są zatrważające. To, jak łatwo jest nam posługiwać się słowem, także tym wulgarnym i bolesnym może budzić w nas lęk, że przywdziejemy pancerz ochronny, który uniemożliwi nam wczuwanie się w stany innych osób.

źródło: unsplash.com
Lęk z powodu nadmiernej łatwości wypowiedzi
Innym zjawiskiem, które można zaobserwować jest niezwykła łatwość wypowiedzi. Klawiatura smartfona czy komputera stała się naszą bronią, której nie zawahamy się użyć. W sieci każdy z nas ma zdanie na jakiś temat i często swobodnie je wyraża. Publikujemy obszerne wypowiedzi, komentarze czy recenzje szczególnie wtedy, gdy mają one negatywny wydźwięk. Słowo staje się wówczas naszym mieczem obosiecznym.
Wszyscy powinniśmy pamiętać o wolności słowa i ją respektować, jednak jednocześnie pamiętać o pewnych granicach. Dotyczy to szczególnie kwestii poglądów, wiary, polityki, które powodują, że kłócimy się z innymi użytkownikami i wpatrzeni w swoje racje nie respektujemy tego, co oni chcą przekazać. W mediach społecznościowych każdy, bez względu na to, czy jest nieśmiały, czy potrafi sprawnie posługiwać się językiem polskim czy ma wystarczające wykształcenie lub wiedzę, ma opinię na każdy temat. I wielu z nas może to przerażać, bo przecież w świecie rzeczywistym wygląda to trochę inaczej.
Lęk z powodu rozproszenia odpowiedzialności
Im więcej osób jest obecnych w grupie, tym bardziej rozprasza się odpowiedzialność. Biorąc pod uwagę wielkość portali społecznościowych, łatwo wyobrazić sobie, jak prosto jest nam ją zatracić. Różne zdarzenia, incydenty czy tzw. patostreamy, jakie mają miejsce w sieci gromadzą mnóstwo obserwatorów.
Kto powinien zareagować? Kto odpowiada za tę tragedię? Kto powinien zwrócić uwagę oprawcy innej osoby?
Reklama