reklama
Meta ogłosiła decyzję kilka miesięcy przed wejściem w życie unijnego rozporządzenia TTPA (Transparency and Targeting of Political Advertising). Rozporządzenie wprowadza nowe zasady przejrzystości reklamy politycznej w internecie.
TTPA nakłada na platformy cyfrowe obowiązek oznaczania każdej reklamy politycznej, ujawniania jej sponsora, celu i kosztów, a także ogranicza targetowanie. Dane użytkowników mogą być wykorzystywane tylko po uzyskaniu ich wyraźnej zgody. Dodatkowo zakazuje się sponsorowania takich reklam przez podmioty z innych państw na trzy miesiące przed wyborami w danym kraju. Za złamanie przepisów grozi kara do 6% globalnych obrotów firmy.
„Trudna decyzja” – wycofanie się Mety
Meta określiła decyzję jako „trudną”. Jednocześnie podkreśla, że nowe przepisy UE są zbyt złożone, niejasne i wymagają rozbudowanych procedur. Ich zdaniem, są nie do pogodzenia z funkcjonowaniem ich usług reklamowych. Firma przekonuje, że polityczne reklamy są istotnym narzędziem w kampaniach informacyjnych i edukacyjnych dla obywateli. A nowe regulacje „utrudnią dotarcie do wyborców i ograniczą dostęp do ważnych informacji”.
Jednocześnie Meta zapewnia, że decyzja nie oznacza końca debat politycznych na ich platformach. Użytkownicy nadal będą mogli publikować i komentować treści o charakterze politycznym. Lecz nie będą mogli ich promować za pomocą płatnych reklam.
Google i Meta jednym głosem. Giganci technologiczni nie zgadzają się na regulacje
Meta nie jest osamotniona w swojej krytyce. Już w 2024 roku podobną decyzję zapowiedział Google, który również ograniczy emisję reklam politycznych w UE.
Z kolei Komisja Europejska argumentuje, że TTPA ma na celu zwiększenie przejrzystości w cyfrowych kampaniach politycznych, przeciwdziałanie manipulacjom informacyjnym i zagranicznej ingerencji w wybory. Celem regulacji jest także ochrona prywatności obywateli i wzmocnienie ich prawa do świadomego wyboru.
Na stronie Komisji Europejskiej można przeczytać:
– Rozporządzenie ułatwi obywatelom rozpoznawanie reklam politycznych, zrozumienie, kto je emituje, oraz sprawdzenie, czy otrzymali reklamę targetowaną, dzięki czemu będą mogli podejmować świadome decyzje. Zapewni również, że reklamy polityczne będą emitowane z pełnym poszanowaniem prawa do prywatności oraz że wolność opinii i wolność słowa będą chronione.
Nowe prawo kontra model biznesowy Big Techu
Meta od lat budowała swoją przewagę reklamową na podstawie zaawansowanego targetowania użytkowników. Opiera się ono na ogromnych ilościach danych osobowych i behawioralnych. TTPA wprowadza konieczność pełnej przejrzystości tych działań, co z perspektywy firmy oznacza „nieakceptowalny poziom złożoności i niepewności prawnej”.
Koncern twierdzi, że miał do wyboru: całkowitą przebudowę systemu reklamowego w UE albo rezygnację z emisji reklam politycznych, wyborczych i społecznych. Wybrał to drugie. Meta zapewnia jednak, że w innych regionach świata nadal będzie wspierać reklamy polityczne, zgodnie z lokalnym prawem.
Reklama