X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać
Nasz newsletter subskrybuje już 15 000 osób!

Pierwszy taki pozew w Polsce – z pomocą AI ukradli głos słynnego lektora

Pierwszy w Polsce pozew o kradzież głosu wygenerowanego przez AI właśnie trafia do sądu. Syntetyczny głos lektora pojawił się w reklamie, której nigdy nie nagrywał.

Pierwszy taki pozew w Polsce – z pomocą AI ukradli głos słynnego lektoraźródło: shutterstock.com

reklama






Jarosław Łukomski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych lektorów w kraju, złożył pozew o kradzież głosu. Wykorzystano go w reklamie firmy z sektora wodno-ściekowego, a nagrania miały powstać w całości jako syntetyczne klony stworzone przez AI.

Jarosław Łukomski: lektor okradziony z własnego głosu

Jarosław Łukomski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów w Polsce. To on czytał „Milczenie owiec”, „Skazanych na Shawshank”, „Obcego”, filmy Marvela czy kolejne sezony „Simpsonów”. W nagraniu, które zachwalało oczyszczalnie ścieków, mówił głos łudząco podobny do jego własnego. Problem w tym, że on nigdy nie nagrał takiej reklamy.

Dostałem sygnał od kogoś znajomego, że trafił na taką reklamę, w której najwyraźniej brzmi mój głos, ale coś jest nie tak. Natychmiast otworzyłem ten plik, wsłuchałem się w niego – i to jest jednak szok – przyznał lektor. – Poczułem, że zostałem z czegoś ograbiony, jakby ktoś splądrował mój dom – wspomina lektor.

Łukomski nie udzielił żadnej zgody, nie podpisał umowy i nie zobaczył za to ani złotówki. Głos został wygenerowany sztucznie, bez jego wiedzy i poza jakąkolwiek kontrolą.

Jarosław Łukomski przy stanowisku pracy w rozmowie z TVN
Jarosław Łukomski w materiale TVN / fot. Fakty TVN

Syntetyczny głos? To pewne prawie na 100%

Łukomski zgłosił sprawę do Mikrofoniki. To bank głosów, z którym współpracuje i który zajmuje się m.in. legalnym komercyjnym klonowaniem głosów oraz ich ochroną. Firma przeanalizowała nagranie dostępnymi narzędziami do wykrywania treści generowanych przez AI. Jakie były wyniki?

Według narzędzi do rozpoznawania AI prawdopodobieństwo wynosi od 98 do 99%. Udowodnienie, że mówimy o kopii głosu Jarka to najmniejszy problem – odpowiada Tomasz Bartos, reprezentujący Łukomskiego z ramienia Mikrofoniki.

Przeczytaj także: Spotify kasuje 75 mln utworów i wprowadza standard ujawniania AI

Firma odpiera zarzuty

Zanim pozew trafił do sądu, Mikrofonika próbowała załatwić sprawę polubownie. Proponowano różne rozwiązania, np. ponowne nagranie reklam przez prawdziwego lektora, wystosowanie przeprosin czy nawet przygotowanie szkolenia z legalnego użycia AI,

Odpowiedź spółki? Według Bartosa była ona „skandaliczna”:

Wysłaliśmy tej spółce standardowe żądanie zaprzestania naruszeń. Dostaliśmy odpowiedź, że głos nie jest częścią wizerunku, że AI to „dziki zachód” i można robić, co się chce. Z drugiej strony oni zaprzeczyli, że coś takiego się wydarzyło – powiedział w rozmowie z portalem TVP Info.

W przesłanym mediom oświadczeniu firma JFC Polska, bo o nią chodzi, twierdzi, że… żadnego pozwu nie otrzymała, a o kradzieży głosu „nie może być mowy”.

Pozew ma 72 strony – stawką są jasne zasady na przyszłość

Ostatecznie Mikrofonika złożyła pozew liczący 72 strony (bez załączników). Sprawa nie dotyczy jedynie naruszenia praw jednego lektora. Może stać się podstawą do stworzenia pierwszych w Polsce sądowych wytycznych dotyczących komercyjnego wykorzystania głosu w erze AI.

Odwołujemy się do koncepcji „right of publicity”, czyli tak zwanego prawa do persony, które daje każdej rozpoznawalnej osobie możliwość kontrolowania i decydowania o komercyjnym wykorzystaniu swojego wizerunku czy jakichkolwiek cech ją identyfikujących – w przypadku lektorów przede wszystkim głosu – tłumaczy prawniczka Wiktoria Stasiewicz.

To podejście popularne w USA, ale w Polsce pozbawione dotąd jasnych ram. Ta sprawa może je jednak wyznaczyć.

Człowiek widziany od tyłu, w słuchawkach na uszach, przy programie do obróbki audio
Nie potrzeba już wiele, by wykorzystać cudzy głos dla swoich potrzeb / fot. shutterstock.com

Problem dużo większy niż jedna reklama

Dlaczego branża traktuje sprawę jako przełomową? Bo dotyczy przyszłości nie tylko lektorów. AI już teraz doskonale kopiuje głosy: polityków, aktorów, dziennikarzy, muzyków czy influencerów.

Coraz częściej pojawiają się też deepfake’i głosowe używane w oszustwach telefonicznych, fałszywe reklamy z udziałem celebrytów czy syntetyczne podcasty prowadzone „przez znane głosy”.

Moje myśli pobiegły też oczywiście dużo dalej do przodu. Co dalej? Co ktoś może z tak sklonowanym moim głosem zrobić w przyszłości? Mogę zostać pozbawiony możliwości zarobkowania, ale jest też druga kwestia: mój głos może zostać wykorzystany do rzeczy, które są całkowicie niezgodne z moimi przekonaniami – mówi Łukomski.

Przeczytaj także: Australijska stacja CADA przez pół roku emitowała audycję prowadzoną przez AI. Słuchacze nie mieli pojęcia

To nie pierwszy przypadek, ale pierwszy, który może skończyć się wyrokiem

Mikrofonika miała już wcześniej do czynienia z nielegalnym użyciem klonowanych głosów. Różnica polega na tym, że dotychczas były to filmiki wrzucane hobbystycznie w internecie – bez kontekstu komercyjnego. W takich sytuacjach wystarczało jedno oficjalne zgłoszenie i materiały błyskawicznie znikały z sieci.

Tym razem chodzi o firmę, która posiada zarejestrowaną działalność, prowadzi płatne kampanie i – jak wskazują dane – generuje przychody na poziomie ok. 30 mln zł rocznie. To pierwsza sytuacja, w której można jednoznacznie wskazać podmiot i dochodzić roszczeń przed sądem.

Branża komentuje: „To było kwestią czasu”

W środowisku lektorskim sprawa wywołała burzę.

Byłem pierwszym lektorem, który dołączył do projektu VO+AI. Między innymi właśnie po to, by chronić się przed takimi sytuacjami – powiedział Jacek Brzostyński, jeden z najbardziej znanych polskich lektorów.

Niektórzy zwracają uwagę, że wizerunkowo sytuacja jest absurdalna: pierwszy głośny przypadek kradzieży głosu w Polsce dotyczy… reklamy szamba. Symbolicznie, bo pachnie to fatalnie.

Co ważne, jednym z największych wyzwań może być znalezienie biegłego. Polska nie ma jeszcze zarejestrowanych ekspertów specjalizujących się w analizie głosów generowanych przez AI. Czy sąd będzie musiał powołać ekspertów z zagranicy? Czy konieczne będzie stworzenie nowych specjalizacji? To pytania, na które nie ma jeszcze odpowiedzi.

Pozew o kradzież głosu, czyli nowa era w prawie

Sztuczna inteligencja przyspieszyła szybciej, niż zdążyliśmy zbudować regulacje. Pozew Łukomskiego to pierwszy tak głośny sygnał, że potrzebne są jasne zasady dotyczące tego, kto, kiedy i w jaki sposób może korzystać z czyjegoś głosu – zwłaszcza gdy technologia potrafi go sklonować w kilka minut.

Niezależnie od tego, jak potoczy się proces, konsekwencje mogą być ogromne. Dla branży kreatywnej, dla marketingu, i dla każdego, kogo głos może trafić w niepowołane ręce.





Reklama


Leave a Reply

Your email address will not be published.

Reklama


[FM_form id="1"]