X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać
Nasz newsletter subskrybuje już 15 000 osób!

Nie cyfrowi giganci, a ich klienci poniosą koszty podatku cyfrowego

Podatek cyfrowy, który miał obciążyć wielkie firmy, w rezultacie obciąży użytkowników. Google poinformowało, w jaki sposób będzie egzekwowało środki za reklamy wyświetlane we Francji i Hiszpanii.

Nie cyfrowi giganci, a ich klienci poniosą koszty podatku cyfrowegoźródło: shutterstock.com

reklama


Podatek cyfrowy spędza ostatnio sen z powiek nie tylko gigantom czy rządom poszczególnych państw Unii Europejskiej, ale również nam – użytkownikom. Okazuje się bowiem, że to właśnie my zostaniemy najbardziej nim dotknięci.

Czym jest podatek cyfrowy?

Podatek cyfrowy to nic innego jak podatek od usług cyfrowych, które dostarczane są nam przez gigantów takich jak Facebook, Google czy Amazon. Ma to być sprawiedliwe podejście do opłat wnoszonych przez firmy, których opłaty w Unii Europejskiej nie są na ten moment zbyt wysokie. Objęte tym podatkiem, mają zostać wszystkie kraje Unii Europejskiej.

W Polsce obok podatku cyfrowego dodatkowo pojawić ma się również podatek od mediów. Zysk z tego drugiego miałby wówczas pójść na NFZ. Jak zapewne pamiętamy, takie rozwiązanie nie spodobało się przedstawicielom mediów, co w rezultacie skończyło się jednodniowym strajkiem i akcją Media bez wyboru.

Na podatek cyfrowy jako pierwsze zdecydowały się dwa kraje: Hiszpania i Francja. Na reakcję Google nie trzeba było długo czekać. W związku z podatkiem cyfrowym, gigant podniósł ceny za swoje usługi.

O jakich kwotach mowa?

Google postanowiło od 1 maja 2021 roku podnieść ceny za swoje usługi. W rezultacie, za reklamy wyświetlane zarówno we Francji, jak i Hiszpanii, użytkownicy będą musieli zapłacić koszt operacyjny w wysokości 2%, do każdej faktury lub wyciągu. Będą tam widoczne jako osobne pozycje.

Dodatkowo, jak czytamy na stronie Google, dostaniemy również możliwość zobaczenia ich w zakładce Transakcje na Google Ads. Co to wszystko dokładnie oznacza? Gigant tłumaczy to w następujący sposób – jeżeli nasz budżet wynosi 100 euro, za wyświetlanie reklam we Francji lub Hiszpanii zostanie doliczony koszt operacyjny w wysokości 2 euro. Zatem całkowita opłata będzie wynosiła 102 euro plus inne opłaty czy podatki naliczane w danym kraju.

W jaki sposób zostaną one naliczane?

Na stronie giganta czytamy, że opłaty będą naliczane na podstawie wyświetleń lub kliknięć reklamy w danym kraju. Oznacza to, że jeżeli reklamodawca wyświetli reklamy w różnych krajach, dodatkowe opłaty zostaną naliczone wyłącznie w krajach, gdzie są wprowadzone nowe zasady podatkowe. Natomiast w innych miejscach doliczane będą jedynie te, które aktualnie tam obowiązują.

W celu ustalenia, w których krajach będą się one wyświetlały, Google sugeruje stworzenie raportu niestandardowego. Jeżeli nie chcemy płacić dodatkowych opłat za wyświetlanie reklam np. we Francji, a zobaczymy, że w tym kraju nasza reklama się pojawia, gigant sugeruje, aby wykluczyć owe terytorium z ustawień.

Jak to się może skończyć w Polsce?

Podatek cyfrowy plus nałożony przez rząd Prawa i Sprawiedliwości podatek medialny może w rezultacie nie być łaskawy tak dla odbiorców, mediów, jak również przedsiębiorców z małych i średnich firm. Te dwa ostatnie podmioty, mogą bowiem w pewnym momencie okazać się nierentowne. Podatek ten może okazać się dla nich zbyt duży. To z kolei może także doprowadzić do zmniejszenia konkurencyjności na rynku, co nie jest zjawiskiem pozytywnym. A to tylko jedne z nielicznych skutków nałożenia podatku cyfrowego i przyjęcia go przez kraje Unii Europejskiej.

Polecamy raport

Raport redakcji SOCIALPRESS

Reklama

Newsletter

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail