X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać
Nasz newsletter subskrybuje już 15 000 osób!

Jak przeciętny internauta może samodzielnie weryfikować fake newsy?

Każdego dnia w internecie pojawia się niezliczona liczba fake newsów. W jaki sposób przeciętny użytkownik może się przed nimi bronić i je weryfikować?

Jak przeciętny internauta może samodzielnie weryfikować fake newsy?źródło: shutterstock.com

reklama


Ogrom treści, które zalewają nas każdego dnia, rośnie niczym ciasto drożdżowe w ciepłym miejscu. A użytkownicy internetu, jedzą je ze smakiem, a nawet częstują nim innych. Bardzo często nie zważając na jego skład i nie weryfikując osób je przyrządzających. A to o tyle zaskakujące, że w obydwu przypadkach, zarówno weryfikacja piekarza, jak i fake newsa, nie jest aż tak trudna. Trzeba jedynie mieć odpowiednią wiedzę na temat tego, w jaki sposób każdy z nas może dotrzeć do źródła informacji.

Aby uniknąć rozprzestrzeniania fake newsów i zachęcić do odpowiedniej reakcji lub jej braku, przygotowaliśmy specjalny poradnik. Dodatkowo pomożemy zrozumieć pewne mechanizmy związane z dezinformacją.

Fake news niczym głuchy telefon

Dwa lata temu na naszym serwisie pojawił się artykuł, którego tytuł najlepiej obrazuje to, czym tak naprawdę jest fake news, tj. Fake news niczym głuchy telefon. Dlaczego nie potrafimy sobie z tym poradzić?  Zabawa z dzieciństwa jest dowodem na to, że rzetelne informacje znajdują się na początku łańcucha komunikacyjnego. A na końcu i tak warto zapytać osobę, przekazującą komunikat innym jako pierwsza, co dokładnie wypowiedziała i jaki miało mieć to wydźwięk oraz czy nie wymyśliła komunikatu na potrzeby gry.

Tak zapewne większość społeczeństwa bawiła się w dzieciństwie. Tymczasem dziś, gdy to społeczeństwo dorosło, a zdania z głuchego telefonu, zamieniają się w istotne treści zdaje się, że kompletnie zapomnieliśmy o reguł, jakie panowały w tej zabawie. Nie weryfikujemy informacji końcowej z początkową, nie sprawdzamy autorów, źródeł, ale wciąż przekazujemy je dalej.

Gdyby więc i to zjawisko należałoby z czymś zestawić, działania osób odbierających fake newsy porównalibyśmy do małego bohatera serialu „Tata, a Marcin powiedział”. Adaś, bo o nim mowa, brał bowiem za pewnik wszystko, co usłyszał od swojego przyjaciela, Marcina. Naszym celem zaś, związanym z tym artykułem, będzie doprowadzenie do tego, abyście z każdą informacją robili to, co bohater serialu – weryfikowali ją. Chłopiec bowiem zawsze dopytywał swojego ojca o to, co usłyszał. A gdy dostawał odpowiedź, analizował i starał się zrozumieć jaka jest prawda.

Czym zatem jest fake news?

Wydawać by się mogło, że gdybyśmy chcieli prawidłowo odpowiedzieć na to pytanie, wystarczyłoby przetłumaczyć to pojęcia na język polski (fałszywe wiadomości). Tymczasem, z roku na rok, definicja ta znacznie się poszerza. Do fake newsów możemy zaliczyć informacje w postaci tekstu, wideo, zdjęć, które są:

  • w pełni nieprawdziwe,
  • nieprawdziwe, lecz zawierające ziarno prawdy,
  • prawdziwe, jednak umieszczone w złym kontekście, np. wiadomości lub nagranie wideo z roku 2012 podane jako te, z roku 2022.

O rodzajach fake newsów na swoim profilu na Instagramie, pisała również w ostatnim czasie Anna Ledwoń.

Co-founder & Creative Director w agencji More Bananas wymienia w swoim poście na Instagramie:

  • Satyrę albo parodię
  • Treść wprowadzająca w błąd
  • Fałszywą treść (imposter content)
  • Treść sfabrykowana
  • Fałszywe łączenie faktów (click bait)
  • Fałszywa kontekst
  • Treść zmanipulowana
  • Mylne informacje
  • Niegodziwe użycie informacji
  • Dezinformacja.

Podsumowując zaś, fake newsy to wiadomości, które wprowadzają w błąd i zostały rozprzestrzenione celowo lub przez zupełny przypadek. Ich celem zaś może być zarówno uzyskanie polubień, wyświetleń, jak i manipulacja. Dlatego warto być ostrożnym, ponieważ ich rodzajów jest wiele, a każdy z nich powoduje zupełnie inny odzew społeczeństwa i wywołuje skrajne emocje. A ich skala jest tak ogromna, że już od kilku lat, a zwłaszcza w okresie pandemii, zaczęliśmy mówić o infodemii. A brak reakcji z pewnością nie pomoże nam jej zwalczyć.

W jaki sposób powstaje dezinformacja?

Dezinformacja powstaje po to, aby wprowadzić kogoś w błąd. Jednak internauci stają się już coraz mądrzejsi i nie tak łatwo jest ich zmylić. Dlatego, coraz to bardziej wyrafinowane kłamstwa czy wywołujące niepokój informacje, wzbogacane są o informacje, zdjęcia czy wideo, na które przeciętny odbiorca może się nabrać. Generują one w nim tyle emocji, że w wielu przypadkach nawet nie czuje on potrzeby sprawdzania ich rzetelności.

Dodatkowo istnieje także całkiem sporo technik dezinformacji. Doskonale opisała je w jednym ze swoich postów blogerka Matylda Kozakiewicz.

Autorka wymienia kilka rodzajów instrukcji, według których tworzone są fake newsy. Podaje, na co zwracają uwagę osoby tworzące treści dezinformacyjne.

Jak czytamy, na początku zawsze musi być temat wywołujący w społeczeństwie skrajne emocje (pęknięcie). W kolejnym kroku wymyślane jest kłamstwo. Jednak takie, w którym znajduje się ziarno prawdy, stające się niejako fundamentem wiadomości. Autor wiadomości jednocześnie udaje, że nie on jest odpowiedzialny za treść lub przekazywaną wiadomość. I w końcu ostatnie podpunkty, czyli znalezienie odpowiedniej grupy osób, dzięki którym fake news się rozniesie. A jeżeli ktoś oskarży autora o tworzenie dezinformacji, wyprze się. A później już tylko „kropla drąży skałę”, czyli pozostaje czekać na to, aż fake newsy wykiełkują i zaczną przynosić oczekiwane rezultaty. Możemy niestety do nich zaliczyć m.in. niechęć do autorytetów, np. lekarzy, naukowców itd.

Ponadto, Matylda Kozakiewicz poleca również wideo. Odpowiada za nie New York Times. Wyjaśnia ono poszczególne etapy powstawania fake newsów, na historycznych przykładach, uwzględniając wcześniej wymienione przez autorkę etapy.

Ogrom treści, które zalewają nas każdego dnia, rośnie niczym ciasto drożdżowe w ciepłym miejscu. A użytkownicy internetu, jedzą je ze smakiem, a nawet częstują nim innych. Bardzo często nie zważając na jego skład i nie weryfikując osób je przyrządzających. A to o tyle zaskakujące, że w obydwu przypadkach, zarówno weryfikacja piekarza, jak i fake newsa, nie jest aż tak trudna. Trzeba jedynie mieć odpowiednią wiedzę na temat tego, w jaki sposób każdy z nas może dotrzeć do źródła informacji.

Aby uniknąć rozprzestrzeniania fake newsów i zachęcić do odpowiedniej reakcji lub jej braku, przygotowaliśmy specjalny poradnik. Dodatkowo pomożemy zrozumieć pewne mechanizmy związane z dezinformacją.

Fake news niczym głuchy telefon

Dwa lata temu na naszym serwisie pojawił się artykuł, którego tytuł najlepiej obrazuje to, czym tak naprawdę jest fake news, tj. Fake news niczym głuchy telefon. Dlaczego nie potrafimy sobie z tym poradzić?  Zabawa z dzieciństwa jest dowodem na to, że rzetelne informacje znajdują się na początku łańcucha komunikacyjnego. A na końcu i tak warto zapytać osobę, przekazującą komunikat innym jako pierwsza, co dokładnie wypowiedziała i jaki miało mieć to wydźwięk oraz czy nie wymyśliła komunikatu na potrzeby gry.

Tak zapewne większość społeczeństwa bawiła się w dzieciństwie. Tymczasem dziś, gdy to społeczeństwo dorosło, a zdania z głuchego telefonu, zamieniają się w istotne treści zdaje się, że kompletnie zapomnieliśmy o reguł, jakie panowały w tej zabawie. Nie weryfikujemy informacji końcowej z początkową, nie sprawdzamy autorów, źródeł, ale wciąż przekazujemy je dalej.

Gdyby więc i to zjawisko należałoby z czymś zestawić, działania osób odbierających fake newsy porównalibyśmy do małego bohatera serialu „Tata, a Marcin powiedział”. Adaś, bo o nim mowa, brał bowiem za pewnik wszystko, co usłyszał od swojego przyjaciela, Marcina. Naszym celem zaś, związanym z tym artykułem, będzie doprowadzenie do tego, abyście z każdą informacją robili to, co bohater serialu – weryfikowali ją. Chłopiec bowiem zawsze dopytywał swojego ojca o to, co usłyszał. A gdy dostawał odpowiedź, analizował i starał się zrozumieć jaka jest prawda.

Czym zatem jest fake news?

Wydawać by się mogło, że gdybyśmy chcieli prawidłowo odpowiedzieć na to pytanie, wystarczyłoby przetłumaczyć to pojęcia na język polski (fałszywe wiadomości). Tymczasem, z roku na rok, definicja ta znacznie się poszerza. Do fake newsów możemy zaliczyć informacje w postaci tekstu, wideo, zdjęć, które są:

  • w pełni nieprawdziwe,
  • nieprawdziwe, lecz zawierające ziarno prawdy,
  • prawdziwe, jednak umieszczone w złym kontekście, np. wiadomości lub nagranie wideo z roku 2012 podane jako te, z roku 2022.

O rodzajach fake newsów na swoim profilu na Instagramie, pisała również w ostatnim czasie Anna Ledwoń.

Co-founder & Creative Director w agencji More Bananas wymienia w swoim poście na Instagramie:

  • Satyrę albo parodię
  • Treść wprowadzająca w błąd
  • Fałszywą treść (imposter content)
  • Treść sfabrykowana
  • Fałszywe łączenie faktów (click bait)
  • Fałszywa kontekst
  • Treść zmanipulowana
  • Mylne informacje
  • Niegodziwe użycie informacji
  • Dezinformacja.

Podsumowując zaś, fake newsy to wiadomości, które wprowadzają w błąd i zostały rozprzestrzenione celowo lub przez zupełny przypadek. Ich celem zaś może być zarówno uzyskanie polubień, wyświetleń, jak i manipulacja. Dlatego warto być ostrożnym, ponieważ ich rodzajów jest wiele, a każdy z nich powoduje zupełnie inny odzew społeczeństwa i wywołuje skrajne emocje. A ich skala jest tak ogromna, że już od kilku lat, a zwłaszcza w okresie pandemii, zaczęliśmy mówić o infodemii. A brak reakcji z pewnością nie pomoże nam jej zwalczyć.

W jaki sposób powstaje dezinformacja?

Dezinformacja powstaje po to, aby wprowadzić kogoś w błąd. Jednak internauci stają się już coraz mądrzejsi i nie tak łatwo jest ich zmylić. Dlatego, coraz to bardziej wyrafinowane kłamstwa czy wywołujące niepokój informacje, wzbogacane są o informacje, zdjęcia czy wideo, na które przeciętny odbiorca może się nabrać. Generują one w nim tyle emocji, że w wielu przypadkach nawet nie czuje on potrzeby sprawdzania ich rzetelności.

Dodatkowo istnieje także całkiem sporo technik dezinformacji. Doskonale opisała je w jednym ze swoich postów blogerka Matylda Kozakiewicz.

Autorka wymienia kilka rodzajów instrukcji, według których tworzone są fake newsy. Podaje, na co zwracają uwagę osoby tworzące treści dezinformacyjne.

Jak czytamy, na początku zawsze musi być temat wywołujący w społeczeństwie skrajne emocje (pęknięcie). W kolejnym kroku wymyślane jest kłamstwo. Jednak takie, w którym znajduje się ziarno prawdy, stające się niejako fundamentem wiadomości. Autor wiadomości jednocześnie udaje, że nie on jest odpowiedzialny za treść lub przekazywaną wiadomość. I w końcu ostatnie podpunkty, czyli znalezienie odpowiedniej grupy osób, dzięki którym fake news się rozniesie. A jeżeli ktoś oskarży autora o tworzenie dezinformacji, wyprze się. A później już tylko „kropla drąży skałę”, czyli pozostaje czekać na to, aż fake newsy wykiełkują i zaczną przynosić oczekiwane rezultaty. Możemy niestety do nich zaliczyć m.in. niechęć do autorytetów, np. lekarzy, naukowców itd.

Ponadto, Matylda Kozakiewicz poleca również wideo. Odpowiada za nie New York Times. Wyjaśnia ono poszczególne etapy powstawania fake newsów, na historycznych przykładach, uwzględniając wcześniej wymienione przez autorkę etapy.

Fake newsy – jak i dlaczego to działa?

Ktoś wymyśli plotkę albo doda kilka zmyślonych informacji, aby podkolorować to, co i tak już obecnie się dzieje. Obecnie możemy z łatwością także natrafić na artykuły, których same nagłówki powodują lęk w odbiorcy. Niestety, tylko nieliczni zdecydują się przeczytać cały artykuł. Dla większości powodem do szerzenia dezinformacji stanie się tytuł i lead. Doskonałym przykładem są bieżące wydarzenia w Ukrainie. Najchętniej klikalne linki to te, które dotyczą tego państwa, Putina lub Rosji. Dlatego też bez problemu można natrafić na artykuły, takie jak np. „Użytkowniczka zginęła po tym, gdy na Instagramie skrytykowała politykę Putina”. Co prawda, klikając w artykuł, pod jego koniec, dowiedzieliśmy się, że rzeczywiście, dziewczyna zginęła po publikacji takiego posta. Natomiast sytuacja miała miejsce kilka lat temu, a do jej śmierci doprowadził jej chłopak. Czy zatem taki artykuł może stać się motorem napędowym fake newsów? Oczywiście, że tak, bo jak wspominaliśmy, niewiele osób zada sobie trud przeczytania całej treści artykułu. A całkiem spore grono użytkowników widząc nagłówek, rozprzestrzeni tę informację swoim bliskim, znajomym w social mediach itd. Mało tego, z racji tego, że temat jest obecnie gorący, a nasze emocje względem wojny są już jak bardzo napięty od dmuchania balon, będziemy mieć tę wiadomość w swojej świadomości. Tym bardziej że nie wydaje się ona na pierwszy rzut oka aż tak niewiarygodna.

Dlaczego więc rozprzestrzenianie fake newsów działa, a duże grono osób w nie wierzy? Tu z pomocą mogą przyjść nam pewne mechanizmy psychologiczne. Wszelakie treści mające charakter dezinformacyjny to manipulacja procesami poznawczymi. Na stronie NASK czytamy, że doskonałym przykładem działania takich czynności, jest np. obecnie panujący spadek zaufania do bezpieczeństwa szczepień i wzrost zagrożenia epidemią, w odniesieniu do dzieci. Coraz więcej dorosłych bowiem decyduje się nie szczepić swojego dziecka, oczekując, że nabierze ono samo odporności. Powodem takiej decyzji ma być sfałszowane badania zalewające poszczególne strony i grupy rodzicielskie. Wynika z nich, że szczepienia wywoływały w dzieciach autyzm. Mimo że wielokrotnie już teza ta została obalona, fake news wciąż zbiera w tym temacie żniwo.

Wpływ dezinformacji na opinię społeczeństwa

Na nask.pl znajdziemy też opis wpływu dezinformacji na nasz proces decyzyjny. Zjawisko to nosi nazwę continued-influence effect i opiera się na założeniu, że pamięć długotrwała przechowuje informacje bez względu na to, czy są one prawdziwe. Zwłaszcza wtedy, gdy fałszywym informacjom towarzyszą również silne emocje.

Co więcej, im silniejsze są emocje, tym bardziej pogłębiają one wiarę w rzetelność i prawdziwość przekazu. A co za tym idzie, są chętniej rozprzestrzeniane. Niestety, dosyć duży wpływ na rozwój fake newsów ma także internet i social media. Tu również, tworzy się cała masa nieprawdziwych kont, których zadaniem jest wywoływanie napięć w internecie, wzbudzanie lęków i przekazywanie niczym niepotwierdzonych wiadomości.

Dlatego właśnie tak dobrze mają się wszystkie nieprawdziwe informacje dotyczące pandemii COVID-19 czy chociażby obecnie, wojny w Ukrainie. Są to tematy, które wszystkich nas bezpośrednio dotykają i dotyczą. A ponieważ dla mediów liczy się clickbait, a dla twórców fake newsów osiągnięcie celów, za które np. dostali wynagrodzenie, grupy te wykorzystują tematy, będące obecnie naszą słabszą stroną.

Jak sprawdzić, czy dana informacja to fake news?

Możliwości weryfikacji fake newsów jest wiele. Metody jednak również się od siebie tym, w jaki sposób rodzaj informacyjnej manipulacji do nas dotarł.

Bardzo często, zwłaszcza w okresie wojny czy pandemii, nośnikiem fake newsów były zdjęcia i krótkie filmy. Musimy mieć świadomość, że nie wszystkie formy wizualne, jakie zobaczymy na Facebooku, to prawda. Przykładem może być, chociażby film przedstawiający ogromną ilość trumien podczas pandemii, sugerując tym samym, że zmarli to ofiary COVID-19. Wideo, jak się później okazało, rzeczywiście było prawdziwe. Natomiast zostało źle osadzone w kontekście, a film powstał długo przed wybuchem pandemii. Obecnie w związku z wojną w Ukrainie także mamy do czynienia z filmami i zdjęciami, które nie są powiązane z terenem Ukrainy. Podobnie jak w pierwszym przypadku, powstały dużo wcześniej lub po prostu zostały spreparowane po to, aby wywołać w nas strach, ze strony Rosjan.

Jeżeli mamy wątpliwości co do publikowanych materiałów wizualnych, możemy to sprawdzić. W przypadku zdjęć warto je pobrać i wrzucić w wyszukiwarkę internetową. Może się tak zdarzyć, że właśnie ta sama fotografia jest elementem artykułu traktującym o wydarzenia sprzed lat. Dodatkowo powinniśmy się każdemu zdjęciu uważnie przyjrzeć. Być może widnieje na nim symbol nie do końca kojarzony z sytuacją, w której kontekście zostało osadzone. Jeżeli dotyczy ono konkretnych miast czy państw, doszukujmy się charakterystycznych elementów, naprowadzających nas na trop fake newsa.

Fake newsy w formie tekstowej są równie niebezpieczne, a ich przekaz może być modyfikowany za każdym razem, gdy kolejna osoba decyduje się na jego udostępnienie. Tu, ponownie jak w przypadku treści wizualnych, podczas czytania powinniśmy posłużyć się na samym początku naszą wiedzą. Jeżeli sami nic nie wyłapiemy, a nasze źródło nie jest nam znane lub wydaje nam się, że mamy do czynienia z dezinformacją, możemy:

  • sprawdzić autora,
  • poszukać źródła, na które ktoś się powołuje,
  • poczytać komentarze innych internautów,
  • sprawdzić, czy inne media, które znamy, również piszą na ten temat,
  • przejrzeć inne artykuły autora lub serwisu, aby zweryfikować czy to odpowiednie źródło informacji,
  • ocenić czy taki tytuł może być clickbaitem (np. po tym, czy czujemy się wręcz zmuszeni przez ciekawość do tego, aby w niego kliknąć).

Ale przede wszystkim starajmy się czytać się wszelakie, clickbaitowe teksty w całości. Często wyjaśnienie tematu znajduje się bowiem na końcu lub zostało zawarte w 2 zdaniach pod jednym z akapitów. Bardzo często też warto czytać komentarze innych internautów. Chociaż jeżeli nie jesteśmy doświadczeni w rozpoznawaniu fake newsów, tu również powinniśmy zachować szczególną ostrożność. W tym przypadku bowiem do fake newsa może dojść nacechowana emocjami opinia osób, które nie sprawdziły rzetelności informacji, a w uwierzyły w nią.

Nie znam się na sprawdzaniu! Jak walczyć z fake newsem?

Zawsze możemy poprosić o pomoc specjalistów. Tworzą oni bowiem miejsca przyjazne internautom. W dodatku starają się, aby proces weryfikacji był jak najkrótszy i wymagał od nas minimum wysiłku. Oto nasze propozycje:

#FakeHunter

Platforma #FakeHunter została stworzona przez Polską Agencję Prasową oraz GovTech. Narzędzie jest dostępne dla każdego, kto pobierze odpowiednią wtyczkę do swojej przeglądarki. Więcej na temat jej powstania, pisaliśmy jakiś czas temu, w artykule pt.: #FakeHunter, czyli nowy system do zwalczania infodemii.

Screen ze strony fakehunter.pap.pl

źródło: fakehunter.pap.pl

Na stronie znajdziemy też spis już zweryfikowanych informacji, o które ktoś wcześniej zdążył już zapytać. Dlatego warto sprawdzać ją co jakiś czas, aby nie czytać, a już na pewno nie przekazywać dalej dezinformacji.

Demagog

Demagog to najstarsza w Polsce organizacja fact-checkingowa. Stowarzyszenie sprawdza fake newsy, ale także umożliwia internautom zgłaszanie treści dezinformacyjnych.

Screen ze strony demagog.org.pl

źródło: demagog.org.pl

Zgłoś trolla

To z kolei narzędzie dla osób, które podejrzewają trolling lub są przekonani, że informacje, na które trafili, to fake newsy. Wszystko, co musimy w tym przypadku zrobić, to wejść na stronę zglostrolla.pl i wkleić tam link do strony, gdzie znajduje się według nas fake news. W kolejnym kroku wiadomości te są poddawane weryfikacji i zostają podjęte wobec nich odpowiednie kroki.

Screen ze strony zglostrolla.pl.

źródło: zglostrolla.pl

Dlaczego powinniśmy działać?

Powód jest bardzo prosty. Jeżeli nie zareagujemy na fake newsa, którego widzimy, zobaczy go również inna osoba. A ta być może, nie będzie wiedziała, w jaki sposób zweryfikować jego treść i przekaże go dalej. W rezultacie powstanie efekt kuli śnieżnej, która może negatywnie oddziaływać na nastroje społeczne. Wzbudzić lęk w odbiorcach lub wpłynąć na ich postrzeganie danej kwestii. Być może zatem reagując, ochronimy innych przed niepotrzebnymi emocjami i chociaż kilka osób powstrzymamy przed tym, aby nie szerzyli dezinformacji.

Polecamy raport

Raport redakcji SOCIALPRESS

Reklama

Newsletter

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail