X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać
Nasz newsletter subskrybuje już 15 000 osób!

Pożegnanie z Digartem. Legendarny serwis znika z sieci na zawsze

Już za niespełna tydzień bezpowrotnie zniknie istotny kawałek historii polskiego internetu. 31 stycznia zamknięty zostanie serwis Digart.pl. Jaka była jego historia i co o tej decyzji myśli jego twórca?

Pożegnanie z Digartem. Legendarny serwis znika z sieci na zawszefot. bank zdjęć usplash.com

W dobie mediów społecznościowych i różnego typu aplikacji, wiele znanych i lubianych niegdyś serwisów straciło na popularności. 31 stycznia tego roku, czyli już za niespełna tydzień, z sieci zniknie legendarny serwis Digart.pl. Co wyróżniało go na tle innych i jakie odczucia wobec tej decyzji ma jego twórca, Piotr Kaczor?

Historia serwisu

24 października 2001 roku Piotr Kaczor rozpoczął prace nad serwisem, którego założeniem było umożliwienie zarówno profesjonalnym twórcom, jak i amatorom dzielenia się swoimi pracami. Pierwotnie główne skrzypce w serwisie odgrywały tapety i skórki. Jednak z czasem i wzrostem popularności aparatów cyfrowych zyskały materiały z zakresu grafiki, a także prozy i poezji. Serwis miał także pomóc wszystkim tym, którzy wcześniej tworzyli do przysłowiowej szuflady w nawiązywaniu i rozwijaniu relacji pomocnych w doskonaleniu umiejętności.

Inspiracją do powołania do życia takiego miejsca były powstała rok wcześniej społeczność internetową DevianArt oraz serwisy Deskmod.com i Customize.org. Jego pomysłodawca interesował się wówczas webdesignem oraz grafiką, przy okazji rozpoczynając swoją przygodę z PHP. Niewystarczająca wiedza na temat tego ostatniego zagadnienia oraz odnalezienie serwera okazały się problemami, z którymi jego twórca musiał zmierzyć się już na starcie. Okazały się one jednak do pokonania i kilka miesięcy później, 2 lutego 2002 roku, strona została oficjalnie uruchomiona. Co ciekawe, pierwszy news w serwisie pojawił się pięć miesięcy przed jego startem, a kilka następnych w Sylwestra 2001 roku. Oficjalne logo zostało zaś wyłonione w ramach głosowania i znalazła się w nim maskotka serwisu – tzw. Diguś.

źródło: histmag.org

źródło: histmag.org

Aktywna społeczność pasjonatów

Użytkownicy mogli udostępniać swoje prace oraz oglądać i komentować twórczość innych. W ramach serwisu pojawił się także pewien element rywalizacji o tytuł „Digarta Dnia”. W gronie publikującym tam swoje prace znaleźli się nie tylko ci, którzy dopiero rozpoczynali swoją przygodę z fotografią lub poezją, ale i znani artyści, którzy w ten sposób mogli inspirować innych użytkowników.

fot. digart.pl

fot. digart.pl

Co ważne, podobnie jak w przypadku forów internetowych, w serwisie działały grupy oraz administratorzy i moderatorzy, którzy dbali o jakość udostępnianych treści – te najlepsze miały szansę na wyodrębnienie w ramach głosowania, a słabe były usuwane. Dbano także o to, by nie pojawiały się nieodpowiednie materiały, które promowałyby np. pornografię lub mowę nienawiści. W 2006 roku serwis został przejęty przez Grupę Onet.pl. Obecnie znajduje się w nim około 6 milionów zdjęć i grafik.

W kwietniu 2017 roku pojawiły się pierwsze doniesienia na temat zamknięcia serwisu. Wówczas jego twórca zamieścił na Wykopie apel do internautów z nadzieją, że może uda się uniknąć tego wydarzenia i go reaktywować, np. dzięki crowdfoundingowi. Niestety mimo wielu starań i prób porozumienia z obecnym właścicielem serwisu, 31 stycznia zostanie on oficjalnie zamknięty. Użytkownicy mogą obecnie pobrać udostępniane pliki.

fot. digart.pl

fot. digart.pl

Ważny element historii polskiego internetu

Digart, choć aktualnie przez wielu już zapomniany, to ważny element historii polskiego internetu i jeden z pierwszych tego typu serwisów. Szczególnie że czasy jego świetność przypadły na lata 2005-2010 roku. Generowano nawet kilka milionów odsłon dziennie. Dojrzalsi użytkownicy mogą spoglądać na niego z sentymentem – społeczność serwisu komunikowała się bowiem nie tylko w sieci, ale i w realu. Użytkownicy serwisu mogli spotykać się w ramach zlotów użytkowników serwisu, na których odbywały się także warsztaty czy panele dyskusyjne. W listopadzie ubiegłego roku na Facebooku powstała grupa Diggi Art przeznaczona dla dawnych użytkowników serwisu.

Koniec oczami twórcy

Jak kres słynnego serwisu widzi jego twórca? Zapytaliśmy Piotra Kaczora, który 16 lat temu powołał go do życia o to, jakie są jego odczucia kilka dni przed uśmierceniem Digarta.


Piotr Kaczor

Piotr Kaczor

Myśląc o końcu Digarta jest mi na pewno przykro, bo dla mnie to coś naprawdę ważnego. Serwis istnieje właściwie połowę mojego życia i traktuję go jak swoje dziecko. Poznałem dzięki niemu mnóstwo ludzi i wiem, że inni także zawarli wiele ważnych znajomości, owocem czego są małżeństwa, dzieci. Miło wiedzieć, że miało się jakiś wpływ na czyjeś życie.

Szkoda, że go wyłączają i, że nie było możliwości przedłużenia życia Digarta, przekazania go społeczności czy przejęcia przez jakąś firmę, ale nie chcę mówić o Onecie źle, bo z drugiej strony ma on pełne prawo to zrobić. Digart nie pasuje do działań firmy i w dużej mierze do realiów 2018 roku. Jednak gdyby nie Onet to serwisu nie byłoby pewnie już od 12 lat, czyli roku 2005/2006 gdy zaczął tak dynamicznie rosnąć, że nie miałem możliwości utrzymania infrastruktury. Tylko dzięki przekazaniu mógł on przetrwać.


Piotr Kaczor podkreśla, że w momencie, gdy Digart zaczął z miesiąca na miesiąc rosnąć, pojawił się problem z infrastrukturą, serwerami, transferami, wydajnością maszyn, a koszty były absurdalne. Wskazuje, że w zasadzie tylko ktoś taki jak Onet mógł pomóc.

Wedle twórcy serwisu, firma zachowała się bardzo dobrze, bo kupując go, z perspektywy czasu za symboliczne pieniądze, ale jak mówi sam założyciel – wtedy nie miały one dla niego dużego znaczenia, pozwolono mu na pozostanie unikalnym. Kaczor wspomina bowiem, że gdy w tamtych czasach firma kogoś wykupywała, a wedle jego wiedzy był to drugi lub trzeci serwis, który kupiono, zawsze unifikowano logowania i systemy. W przypadku Digarta pozwolono mu zachować zupełną odrębność, łącznie z tym, że w zasadzie zarządzany był także odrębnie.

Pożegnanie z Digartem

Dziś rano w serwisie pojawił się także oficjalny post pożegnalny napisany przez Piotra Kaczora. Z sentymentem patrzy on na czasy, w jakich żyliśmy, gdy serwis powstawał, jego rozwój, czasy, gdy pamiętał nicki wszystkich nowo zarejestrowanych użytkowników oraz potężną społeczność. Dziękuje także wszystkim osobom, które pomogły mu na początku serwisu, moderatorom, a przede wszystkim użytkownikom Digarta.

fot. digart.pl

fot. digart.pl

Dziś czasy mamy inne. Pasja lustrzanek w zasadzie u amatorów przeminęła, siła spolaryzowanych społeczności jest coraz mniejsza a wyspecjalizowane serwisy są kompletnie odmienne. Dziś nie ma miejsca na duży biznes wspierający taką społeczność jak nasza.

Zdaję sobie sprawę z faktu, że jest w Was rozgoryczenie z powodu odejścia serwisu. Skłamałbym gdybym stwierdził, że i we mnie go nie ma. Nie może być inaczej gdy Digart był integralną częścią dosłownie połowy mojego życia i w pewien sposób definiował mnie samego! (….) rozumiem biznesową decyzję Onetu. Spodziewałem się jej i bardzo jestem pozytywnie zaskoczony, że wyłączenie nastąpi później niż przypuszczałem. Przede wszystkim jednak jestem wdzięczny Onetowi za te wszystkie lata i chciałbym byście tak właśnie patrzyli na nich! Gdyby nie oni – nie byłoby czego żegnać!

Wszyscy, którzy chcieliby się podzielić swoją historią związaną z digartem mogą napisać swój komentarz lub napisać bezpośrednio do założyciela na adres [email protected]

Digart nie jest jedyny

Digart to jednak nie jedyny serwis, który wkrótce zniknie z powierzchni ziemi. Razem z nim, 31 stycznia 2018 roku zamknięta zostanie platforma Blog.pl, a nieco później, 1 marca 2018, Republika.pl. Pierwszy z nich otworzył oczy na świat blogosfery niejednemu twórcy internetu. Od 11 lat był także partnerem konkursu Blog Roku, a jego działanie zainspirowało twórców do stworzenia spektaklu „Blogi.pl”. Republika.pl to z kolei portal webmasterów i jeden z pierwszych darmowych hostingów. Z dniem jego usunięcia wszystkie domeny zostaną usunięte. Dlatego w przypadkach wszystkich zamykanych serwisów warto pobrać zawartości swoich stron/pliki.


Newsletter

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail