X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać
Nasz newsletter subskrybuje już 15 000 osób!

Nie daj się nabrać! Poznaj najczęstsze oszustwa w mediach społecznościowych

Wraz z rozwojem social media, przybywa również taktyk jakie stosują oszuści, aby wyłudzić od nas dane lub pieniądze. Dlatego przygotowaliśmy artykuł z najczęstszymi oszustwami w mediach społecznościowych.

Nie daj się nabrać! Poznaj najczęstsze oszustwa w mediach społecznościowychźródło: unsplash.com

reklama


Social media towarzyszą nam dziś niemalże nieustannie. To tu szukamy wiadomości o świecie, informacji na temat produktów czy okazji do tego, aby porozmawiać z naszymi znajomymi. Co więcej, coraz bardziej ufamy osobom poznanym w internecie, a także temu co widzimy w postach czy wiadomościach prywatnych. Niestety nasze zaufanie bywa nadużywane. Oszuści tylko czekają na to, abyśmy podali im numery konta, adresy a nawet PESEL nasz i naszych znajomych.

Słowem wstępu

Cały czas media mówią o tym, aby uważać i nie ufać nikomu, jeżeli nie posiadamy ku temu podstaw. Dużo czytamy o oszustwach względem osób starszych, np. za pomocą metody na wnuczka czy na policjanta. Wciąż jednak niezbyt wiele mówi się o tym rodzaju wyłudzeń, z którym każdego dnia ma do czynienia użytkownik social media. Bez względu na wiek w jakim się znajdują. Oszuści próbują wyłudzić informacje i pieniądze od każdego. I niestety, w bardzo wielu przypadkach im się to udaje. Prawdę mówiąc, metod jest tak wiele i są one nieraz na tyle wyszukane, że trudno jest się temu dziwić. Dlatego też postanowiliśmy napisać ten artykuł, aby pokazać te, za pomocą których takie osoby starają się nas okraść. Jednocześnie chcemy zaznaczyć, że do wybraliśmy najpopularniejsze taktyki. Na pewno nie są to wszystkie metody, ponieważ oszuści są na tym polu bardzo kreatywni. Mimo to, te przedstawione przez nas, mogą pokazać konkretny schemat działania. Pomogą zwrócić uwagę na detale, a tym samym, uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji.

To jest influencer! On nie kłamie!

Oszustw “na influencera” można by wymieniać wiele. Tak naprawdę, to z całą pewnością mógłby powstać obszerny artykuł na ten temat z konkretnymi przykładami. My nie wskażemy takich kont, natomiast opowiemy o technikach jakie stosują.

Przekonywanie do siebie swoich obserwatorów, zapewnianie o bezpieczeństwie to jedna z metod, które nie tak dawno stosowały gwiazdy popularnych programów czy influencerzy znani, np. z patostreamów. Jeżeli ktoś swoją działalnością robi krzywdę innym ludziom, powinniśmy wiedzieć, że również nam może taką krzywdę wyrządzić. Podobnie jest z osobami znanymi nam z TV, np. jako uczestnicy jakiegoś show. Oni również często zachęcają swoich followersów do kupna, np. lajków, czy pomocy innym. Wszystko oczywiście odbywa się za pomocą wiadomości prywatnych. Jeżeli odbiorca zgodzi się na którąś z propozycji, dostaje od pseudoinfluencera link, który ma na celu wprowadzenie do jego systemu hakera lub programu szpiegującego. W rezultacie, zostaje on okradziony z haseł, pieniędzy, adresów itd. Równie często, osoby te promują przestępstwa kryminalne, np. zachęcając innych do zakupu przewodników czy swojej własnej próby wyłudzenia. Co więcej, zjawisko to staje się na tyle powszechne, że specjaliści do spraw bezpieczeństwa zaczęli mówić o erze nowego typu influencerów, o czym zresztą pisaliśmy jakiś czas temu.

Cele charytatywne

Rozsypane monety, z których wyrasta roślina.

źródło: unsplash.com

Wbrew powszechnej opinii, lubimy pomagać. Zwłaszcza wtedy, gdy nie musimy wpłacać wielkich kwot, podpisywać się imieniem i nazwiskiem itd. Niestety, tu również swoje miejsce mocno zagrzali hakerzy i oszuści. Bardzo często pod linkiem, gdzie ktoś prosi o pomoc, znajduje się fałszywe oprogramowanie. Tam z kolei, możemy zostać poproszeni o hasła do banku, konta itd, sugerując, że właśnie takie informacje są niezwykle istotne. Nie są! Łatwo to zweryfikować. poprzez wchodzenie na sprawdzone strony, gdzie możemy pomagać, np. siępomaga, pomagam, zrzutka itd. Wchodźmy tylko w linki tych organizacji, które rzeczywiście istnieją, znamy je, a zbiórki tam obecne są poddane procesom weryfikacyjnym. Uważajmy na to, kto prosi nas o pomoc, abyśmy za jakiś czas to my tej pomocy nie potrzebowali, np. w sytuacji, gdy ktoś weźmie na nas kredyt. Pamiętajmy, że złośliwy link może doprowadzić oszusta do wszystkich naszych danych w telefonie. Dlatego, gdy ktoś prosi nas o pomoc, szukajmy informacji na temat zbiórki, tej osoby, jak i organizacji w Google lub po prostu – zapytajmy o nie znajomych.

Równie często, oszuści podają się również sami jako ofiary, np. wypadku samochodowego lub pożaru, w wyniku którego stracili wszystko, a stan ich poparzenia nie pozwala na to, aby podjąć pracę. Działając na emocjach ofiary, prosi ją tym samym o wysłanie przekazu z konkretną kwotą pieniędzy. Jednak pamiętajmy – organizacje działające charytatywnie nigdy nie poprosiłyby nas o wpłatę pieniądzy za pomocą przelewu czy na konkretny rachunek osoby fizycznej.

Oszustwa na znane marki

Fajnie byłoby wygrać jakąś nagrodę, czyż nie? Doskonale wiedzą o tym hakerzy, wysyłając maile z informacją do użytkowników, że ich numer telefonu czy adres mailowy, został wylosowany. Ostatnio marką którą posługiwali się oszuści była Coca Cola. Odbiorca takiego maila został poinformowany o loterii. Aby potwierdzić swój udział, został poproszony o podanie swoich danych, numeru telefonu, a nawet adresu zamieszkania czy narodowość. Podobne wyłudzenia są jednak również dostępne w social media. Konta podszywające się pod znane marki oferują nam wysyłkę paczek PR do wypróbowania. W zamian proszą o podanie adresu zamieszkania, numeru telefonu, a często nawet numeru konta. Prośbę o numer konta motywują oni chęcią wysłania pieniędzy, które użytkownik ma dostać razem z testowanym produktem.

Dlatego zawsze zwracajmy uwagę na to, czy konto do nas piszące jest wiarygodne. Bardzo często duże marki posiadają obok swojej nazwy niebieski znacznik. Oznacza on, że dane medium zweryfikowało prawdziwość tego konta. Jeżeli jednak napisze do nas ktoś, kto podaje się za mniejszą markę, sprawdźmy jej obserwujących, a także to, kogo dane konto obserwuje. Wejdźmy w kafelek przenoszący nas do oznaczeń, wówczas zobaczymy czy inne osoby korzystają z produktów i usług danej marki. A tym samym, sprawdzimy również czy rzeczywiście pisze do nas osoba odpowiedzialna za markę, czy jest ona jedynie wykreowana przez oszusta.

Konkursy

Wśród przestępstw w social media i ogólnie całym internecie, konkursy to jeden z najpopularniejszych sposobów na wyłudzenia. A co możemy wygrać? Najczęściej jest to coś na podobieństwo loterii, gdzie możemy wygrać iPhone’a, pieniądze, hulajnogi, wyjazdy zagranicę i inne atrakcje. A wszystko co musimy zrobić, to kliknąć w link i podać swoje dane osobowe. Ale to nie wszystko w tym temacie. Zdarza się również, że “wygrywając” coś, jesteśmy poproszeni o wniesienie stosownych opłat, np. na pokrycie podatku. Co ciekawe, ofiary bardzo często otrzymują również stosowny czek. Niestety, bez możliwości wypłacenia z niego funduszy.

Dlatego za każdym razem, gdy zdecydujemy się na udział w jakimkolwiek konkursie – zapoznajmy się najpierw z regulaminem. jeżeli takowy nie istnieje – odpuśćmy. Jest bowiem wówczas ogromna szansa na to, że dany konkurs nie jest legalny lub po prostu nie istnieje. A jedyne co możemy zyskać, to niepokój i wiele prób odzyskania pieniędzy. Często niestety z niezadowalającym skutkiem.

Na znajomego

Cień mężczyzny korzystającego z telefonu. Na białym tle.

źródło: unsplash.com

Ta metoda charakteryzuje się wyjątkowym zaangażowaniem ze strony oszusta. Sprawdza on bowiem wcześniej naszą interakcję z innymi, np. na Instagramie. Często właśnie w ten sposób dostrzega jaki rodzaj więzi panuje między nami, a daną osobą. W kolejnym kroku, oszust zaczyna nas obserwować lub zaprasza do znajomych. I albo najpierw nawiązuje relacje, albo od razu pisze do nas, że nasz znajomy pilnie potrzebuje pomocy. W kwestii wyłudzenia, wszystko zależy od tego, na czym oszustowi bardziej zależy. Mogą to być zarówno pieniądze, jak i dane osobowe.

Jak to sprawdzić? Tu sytuacja jest wbrew pozorom bardzo prosta. Zadzwońmy do znajomego osobiście lub kogoś z jego bliskiego otoczenia i upewnijmy się, czy rzeczywiście taka sytuacja ma miejsce.

Propozycja pracy lub współpracy

Ten punkt jest wyjątkowo okrutny, zwłaszcza biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację, kiedy rynek pracy warunkowany jest przez pandemię. Oszuści mogą wyłudzać nasze dane, podając się za rekrutera lub przyszłego pracodawcę. Takich wiadomości możemy spodziewać się przede wszystkim na LinkedIn. Aby nie stać się ofiarą, warto przeanalizować konto takiej osoby pod względem wiarygodności. Czasami również widać to po samej propozycji. Zdarza się bowiem, że dotrze ona do nas od osoby o podejrzanym imieniu lub nazwisku, zdjęciu. A my sami proszeni jesteśmy o podanie takich danych, o jakie online nie poprosi żaden pracodawca, np. numer konta.

Jednak nie tylko LinkedIn jest zainfekowany tego rodzaju propozycjami. Pojawiają się one również na Instagramie, Facebooku czy Twitterze. Oszust stara się wówczas docenić naszą pracę w mediach społecznościowych, nawet wtedy, gdy nasz profil niczym się nie wyróżnia. I niestety, ale zachęceni ofertą ludzie, bardzo rzadko podejmują się weryfikacji takich propozycji. W rezultacie więc aplikują do firmy, która nie istnieje i tracą wszystko.

Kradzież tożsamości

Ten rodzaj oszustwa ma tak naprawdę kilka oblicz. Najpopularniejsza jest chwilowa kradzież tożsamości. Polega ona na tym, że oszust wkrada się na chwilę na konto ofiary, a następnie za jego pomocą, szuka innych ofiar. Użytkownicy znajdujący się na listach znajomych takich osób, dostają wiadomości prywatne, np. za pomocą Messengera, z prośbą o przelew. Najczęściej za pomocą BLIKA. Pewnie nie raz widzieliście post na swoim feedzie, gdzie Wasz znajomy informuje o włamaniu na jego konto i prosi o to, aby nie wysyłać pieniędzy. To właśnie ta metoda.

Kolejnym rodzajem, jest całkowita kradzież tożsamości. Wówczas oszust również musi włożyć w wyłudzenia więcej wysiłku, ponieważ na samym początku próbuje dopasować rodzaj swoich komunikatów tak, aby nikt nie podejrzewał podstępu. Po krótkim dialogu, prosi o dane lub pieniądze.

Zobacz także: Co zrobić, gdy ktoś podszywa się pod Ciebie w internecie?

Clickbaity

Nie tylko dziennikarze z nich korzystają. Potrafią równie dobrze wykorzystywać je oszuści, zachęcając do kliknięcia w link. Jak? Na przykład dając taki oto clickbait: Wygrywasz 5 000 złotych! Kliknij w link i uzupełnij swoje dane! Nie brałeś udziału w żadnych konkursie? Link znajduje się w dziwnym miejscu? Nie klikaj! Nic w życiu nie dostajemy bez powodu i za darmo. Zwłaszcza w internecie.

Stwórz mocne hasło

Zielone napisy. Kolejne Username i gwiazdki oraz Password i gwiazdki. Na czarnym tle.

źródło: shutterstock.com

Ten rodzaj oszustwa jest bardzo prosty i wykorzystuje naszą naiwność. Dostajemy bowiem od oszusta wiadomość w social media, z zapytaniem czy nasze hasła według nas są wystarczająco dobre, a my sami umiemy ochronić się przed hakerami. Aby to sprawdzić. zostaje nam wysłany specjalny link. Tam możemy wpisać nasze hasła i zobaczyć czy rzeczywiście są one tak silne, jak myśleliśmy. Problem polega jednak na tym, że wpisując takie hasła, staniemy się ofiarami tego, przed czym właśnie zostaliśmy ostrzeżeni. A nasze hasło, stanie się dostępne dla innych.

Wizowcy

Temu zagadnieniu chcemy poświęcić nieco więcej uwagi. Głównie dlatego, że wraz z rozwojem mediów społecznościowych, rośnie również liczba takich wyłudzeń. Aby przestrzec Was przed tym rodzajem oszustw, przeprowadziliśmy krótką rozmowę z Martyną (mbelively), która każdego dnia w internecie walczy ze stereotypami dotyczącymi związków mieszanych, a także przestrzega kobiety przed zbytnią ufnością w zapewnienia wizowców.

Karolina Żyłowska: Jak rozpoznać takiego oszusta?

Martyna: Oszust to najczęściej chorobliwy kłamca, bajkopisarz gawędziarz oraz samotnik szybko rzucający się w odmęty romansu. Taka ogólna zasada utrzymuje się też względem obcokrajowców. Oni, choć może nam się wydawać, wcale nie są inni od tych mężczyzn dokoła nas, a jedyne co ich może różnić to fakt braku posiadania niekiedy granic moralnych w kwestiach zawierania związków „dla korzyści własnych”. Na przykładzie Maroka i poznanych przeze mnie historii, wiem, że tutejsi oszuści naprawdę sporo zrobią by wmówić miłość. Od tego to już prosta droga do szybkiego ślubu, który ma być jak tratwa zabierająca biednego marokańczyka do bogatej Europy. Często przedstawiany jest zatem w rozmowach obrazek pokrzywdzonego losem faceta, który bez Twojej miłości nic w życiu nie ma. Kobiety też nie są święte, te z kolei udają takie przytłoczone życiem, niewinne ale lekko wyuzdane na potrzeby związku z cudzoziemcem. Alkohol, papierosy, erotyczne zdjęcia. Czasami gra pozorów, że muzułmanin jest wyzwolonym podążającym za zachodnimi trendami osobnikiem. Nie ma utartych tekstów, ale myślę, że lampka może nam się zaświecić, gdy ktoś pokazuje nam brak szacunku. Nałogowo piszę nam ciągle komplementy, a puszcza mimochodem nasze życiowe rozważania. Wszystkie problemy przerzuca na gdybanie o braku pracy, pieniędzy czy perspektyw, oczekując tym samym już w kilku wiadomościach od nas zaangażowania związkowego i deklaracji przyszłościowych. Są wysyłane prośby erotyczne lub nawet żądania roznegliżowanych zdjęć wraz z zapewnianiem wierności od dosłownie pierwszych 5 minut znajomości. Takie osoby wypisują nam to co chcemy w danej chwili usłyszeć, jednocześnie mało też opowiadając nam o sobie.

K. Ż.: Czy istnieją metody by sprawdzić delikwenta i czystość jego intencji?

M: Zacznijmy od tego, że czasami ciężko jest poznać tak ogólnie czy ktoś ma dobre intencje czy z nami pogrywa. Przynajmniej ja jako osoba wrażliwa i empatyczna mam z tym problem. Można założyć, że każde bardzo szybko rozwijające się znajomości internetowe są obarczone marginesem błędu. Jednak, z drugiej strony przecież to właśnie w sieci poznajemy teraz najczęściej ludzi! Sama pamiętam jak poznawałam się z moim obecnym mężem, bo choć zaczęliśmy znajomość od minięcia się na ulicy to nie zaprzeczę, że pół roku pisania ze sobą sporo do niej wniosło. Niedawno przyznałam mu się do tego, że sprawdzałam informacje, które mi wysyłał. On nigdy mnie o nic nie prosił, ale tak sobie myślę, że gdyby to zrobił to znów zapaliłaby mi się lampka. Natomiast jak można sprawdzić czy ktoś jest wizowcem? Myślę, że nie można tracić rozeznania z rzeczywistością, wiele kolorowych ciepłych słów może nas zauroczyć, ale życie to życie. Raz poleciłam jednej kobiecie napisać, że to ona jest w potrzebie, odwrócić role i zobaczyć jak zachowa się nasz delikwent. Ten wcale nie okazał się wspierającym partnerem, a jak tylko dowiedział się, że nie ma szansy na pieniądze czy seks to postanowił się ulotnić. Można przede wszystkim upatrywać się w wiadomościach od nowopoznanych. Dopatrywać się jakiś przesłanek szczerości czy prawdziwości historii, testować małymi próbami skale wytrzymałości tej „miłości”

K.Ż.: Jakie taktyki stosuje osoba chcąca wyłudzić pieniądze lub wizę?

M: Najczęściej to błagalne prośby, które nasycone są emocjonalnymi epitetami. “Jak mi źle i jak niedobrze, bo nie mam Ciebie”. A jak Ciebie nie mogę teraz mieć to chociaż chcę trochę pieniędzy by sobie poprawić humor. Tak w dużym uproszczeniu. Czasami obcokrajowcy powołują się na zły stan zdrowia swój lub rodziny, opisując sytuacje krytyczne szpitalne, gdzie musi być udzielona natychmiastowa pomoc. Identycznie w przypadku wypadków czy zdarzeń losowych. Piszemy sobie z kimś tydzień czy dwa i nagle dostajemy wiadomość, że ktoś wpadł pod samochód lub wrabia się go w kradzież i musi zapłacić kaucję.  Oczywiście, on ich nie ma a my nie chcemy by poszedł siedzieć! Trochę jak z metodą na wnuczka u nas. Z takich często praktykowanych jest jeszcze tymczasowy kredyt na poczet nowego biznesu lub pracy, bo jest okazja i fajnie zainwestować, ale on akurat nie ma nic, to Ty pożyczysz. On Ci przecież kiedyś odda, nie wierzysz?
Z wizą to jest ciut inaczej, choć zaczyna się tak samo. Od manipulacji i miłosnych deklaracji. Pojawiają się jednak bardziej radykalne obrazy świata, w którym żyje obcokrajowiec. Dostajemy szereg różnych obrazów jak to życie tam jest obskurne, złe, jakie jest bezrobocie czy bieda. W natarciu od razu z opisami jak to nasze wspólne życie mogłoby być piękne w Europie, gdyby on tylko znalazł się przy Tobie. Wizowcy to osoby naprawdę szukające tylko sponsorów do dobrego życia. Czasami to kobiety, którym zagraniczni mężczyźni kupują mieszkania w Marrakeszu lub ziemie na wybrzeżu, w zamian za spotkanie 3 razy do roku i miłe wakacje. A najczęściej to mężczyźni z zakrzywionym obrazem Unii Europejskiej, którzy myślą, że jak trafią do Europy to włos im z głowy nie spadnie, a złota korona sama magicznie się pojawi. W rozmowie z takimi osobami, czasami warto pokazywać, że ten nasz świat wcale nie jest taki piękny.

K.Ż.: Gdzie zgłaszać informacje o tym, że mamy do czynienia z oszustem i czy to w ogóle ma sens?

M: Szczerze to nie mam pojęcia. Nie słyszałam o jakiejkolwiek organizacji, która zbierałaby takie informacje. Ciężko jest kogoś zweryfikować jeśli mieszka na drugiej półkuli. Co prawda, możemy zgłosić się na policje jeśli skala wyłudzeń jest wielka. Jest w Kodeksie Karnym ustawa mówiąca o pozbawieniu wolności do lat 5 osoby dokonujące oszustw komputerowych (w sieci). Jednak bądźmy realistami, czy polska Policja coś zdziała z jakimś cudzoziemcem w egzotycznym afrykańskim kraju? Nie wyśle tam patrolu, ani nie sporządzi kartoteki przestępcy. Przydałaby się jedynie taka Straż Emocji, bo przecież nieważne też ile stracimy majątku w takim związku, najgorzej wychodzą na tym nasze uczucia oraz zdrowie psychiczne. Musimy być uważni, bo w kwestii pomocy, niestety nie ma najczęściej sensu roztrząsać spraw rozegranych w internecie. Jeśli oszustem okazuje się po jakimś czasie nasz partner, lub już małżonek, przebywający na Karcie pobytu w Polsce, to wtedy jak najbardziej doradzam udanie się do różnych instytucji krajowych. Po pierwsze w celu oficjalnego zerwania związku, rozwodu oraz możliwego cofnięcia papierów pobytowych.

Co zatem możemy wywnioskować?

Przede wszystkim powinniśmy zachować czujność. Jeżeli odpowiednio przeanalizujemy wszystkie metody wyłudzeń, zobaczymy jeden wspólny mianownik – emocje. Każda z tych metod bowiem, opiera się właśnie na tym, co czujemy. I to bez względu na to, czy oszust chce zostać naszym partnerem, zachęca nas do wpłat na fundację, czy imaginuje świat, w którym wygrywamy olbrzymie kwoty pieniędzy. Wszędzie wykorzystywane są nasze uczucia i emocje.

Dlatego też zawsze powinniśmy być podejrzliwi względem osób poznanych w sieci. Zwłaszcza wtedy, gdy nie do końca jesteśmy pewni kim dana osoba jest. A gdy tylko nie jesteśmy pewni czystych intencji tej osoby, powinniśmy jak najszybciej ograniczyć jej kontakt z nami. Możemy również zgłosić się z tym problemem na policję i szukać wsparcia wśród innych osób, które również zostały poddane próbie wyłudzeń. Pamiętajmy – nie wszystko co widzimy w social media jest dobre, lecz przede wszystkim – nie wszyscy ludzie chcą dla nas dobrze. Dużo więc zależy od nas samych. Warto oprzeć się pokusom, aby ewentualnie konsekwencje naszych złych decyzji nie ciągnęły się za nami długie lata.

Polecamy raport

Raport redakcji SOCIALPRESS

Reklama

Newsletter

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail