X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać
Nasz newsletter subskrybuje już 15 000 osób!

“Influencer marketing nie działa w momencie, gdy wynajmujesz sobie youtubera jako aktora do reklamy” – wywiad z Krzysztofem Gonciarzem

Co skłoniło go do rozwoju kanału na YouTubie? Jaki jest jego przepis na współpracę influencera z marką? Jak widzi siebie w perspektywie niedalekiej przyszłości? Podczas konferencji InternetBeta porozmawialiśmy o tym z Krzysztofem Gonciarzem.

“Influencer marketing nie działa w momencie, gdy wynajmujesz sobie youtubera jako aktora do reklamy” – wywiad z Krzysztofem Gonciarzemfot. Piotr Kordyś/ źródło: facebook.com/InternetBeta

reklama


Urodził się w 1985 roku w Krakowie, a od 2007 roku tworzy w internecie. Jak czytamy na jego stronie, wykładał na kilku uczelniach, prowadzi programy komediowe i niekomediowe, wydaje i pisze swoje książki, zajmuje się komercyjnie mediami społecznościowymi i produkuje wideo na zlecenie. Od czterech lat mieszka w Japonii, którą także pokazuje swoim widzom. Znany jest głównie z prowadzenia dwóch kanałów na YouTube: komediowego “Zapytaj Beczkę”, który subskrybuje ponad 779 tysięcy osób oraz wideobloga “Krzysztof Gonciarz”, który ma blisko 799 tysięcy subskrybentów. Filmy na obu jego kanałach mają ponad 330 milionów wyświetleń.

Krzysztof Gonciarz – jeden z najpopularniejszych polskich vlogerów występował na tegorocznej edycji konferencji InternetBeta w Kielnarowej. Mieliśmy tam okazję porozmawiać z nim o początkach i rozwoju jego kanału, social media w Japonii, influencer marketingu oraz perspektywach rozwoju w przyszłości. Co nam powiedział?


Monika Kuchta: Jaki był Twój pierwszy film na YouTube? Jak wtedy wyglądał serwis?

Krzysztof Gonciarz: Gdy zaczynałem swoją przygodę z YouTube był to mniej więcej 2011 rok. Mój pierwszy film to było takie kompletne byle co, nagrane kamerką od laptopa. Ale nie był to pierwszy film wyprodukowany przeze mnie, ponieważ pracowałem wcześniej w redakcji TVGRY i tam zajmowałem się produkcją wideo w ramach pracy na etat. Kanał na YouTube założyłem trochę po to, aby podpromować swoją pierwszą książkę, a trochę po to, aby się pobawić – bez jakichś wielkich nadziei, że to jakiś nowy kierunek w jakim zawodowo pójdę. Wtedy w ogóle nie był to nowy kierunek dla praktycznie nikogo.

Co skłoniło Cię, aby rozwinąć swój kanał na YouTube?

Myślę, że widziałem, że tam są ludzie. Instynktownie czułem, że jeśli jesteś w stanie ściągnąć na siebie spojrzenia ludzi, to prędzej czy później wymyślisz, jak to sprzedać, jak na tym zarabiać i jak zamienić to w swoją pracę. Ta walka o uwagę wydawała mi się zawsze bardzo istotna. Na początkowym etapie ludzie wątpili w to i nie wierzyli, że to może rozwinąć w coś bardziej dojrzałego, może komercyjnego.

Jak Twoim zdaniem ewoluowały vlogi na YouTubie? Jak widzisz kierunek rozwoju innych vlogerów z perspektywy bycia również twórcą?

Staram się nie oburzać na nic. Od ośmiu lat YouTube cały czas uchodzi za takie „nowe” medium. Nie nowe dosłownie, ale cały czas rozwija się i te przemiany zachodzą na nim szybciej niż np. współczesnej telewizji. Na każdym etapie rozwoju YouTube’a ludzie byli oburzeni, że to zmierza w złą stronę, że to jest koniec i najgorsze, co może być. A jednak zawsze ktoś wymyśli coś jeszcze gorszego (śmiech).

Staram się bronić przed takim myśleniem i nie oczekiwać zbyt wiele, bo to jest kultura popularna, która, jak wiadomo, we wszystkich mediach zmierza ku jakiemuś „spsieniu”. Spójrzmy na to, co jest popularne w telewizji – to nie są ambitne filmy dokumentalne. Na całe szczęście ten youtubowy tort urósł na tyle duży, że możesz nagrać film, spojrzeć sobie w oczy w lustrze z godnością i z takich rzeczy wyżyć. Ludzie załamują ręce, że trzeba robić byle co, by się wybić – challenge, dramy. Te najpopularniejsze filmy to taka bardzo papkowata masa, ale to nie jest jedyna opcja. Na YouTube jest wciąż dość dużo miejsca na inne treści.

Czy między polskim YouTubem a japońskim jest duża różnica?

Uważam, że tak. Myślę, że polski YouTube jest dużo dojrzalszy i dużo lepszy jakościowo. To nie jest tak, że chcę pobudować tutaj naszą pozycję. Pod pewnymi kątami trudno to porównywać, bo Japończycy nie mają powodu robić taki rzeczy, jakie my robimy, ale japoński YouTube jest bardzo specyficzny. Są tam rzeczy bardzo niskiej jakości i sam nie rozumiem z czego to wynika – obecnie są tam popularne rzeczy, które u nas robiło się siedem lat temu. To jest w ogóle taki mit, że Japonia to supernowoczesny kraj. Pod względem contentu jest ona parę lat do tyłu za Zachodem, a my raczej jesteśmy jego częścią. Technicznie rzecz ujmując jakość jest więc u nas wyższa, ale z racji tego, że Japonia jest krajem większym niż Polska, tamtejsi twórcy mają na przykład dużo większe zasięgi i osiągają w tym polu sukcesy.

A jak w Japonii wygląda wykorzystanie mediów społecznościowych i Facebooka?

Aby odblokować artykuł podaj swój adres email

Masz jeszcze do przeczytania 59% artykułu…

Artykuł w pełnej wersji dostępny jest za darmo dla naszych stałych czytelników. Aby go przeczytać, musisz się zalogować za pomocą maila, na którego otrzymujesz od nas newsletter lub zapisać się do listy subskrypcyjnej.
Wpisz poniżej adres e-mail, na który otrzymujesz od nas newsletter i odblokuj artykuł.

Jeżeli nie jesteś subskrybentem naszego newslettera, nic straconego!
Wystarczy się zapisać i otrzymasz bezpłatny dostęp do artykułów.

Promuj biznes na łamach SOCIALPRESS.pl!

Zobacz możliwości reklamy w portalu

Reklama

Newsletter

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail