X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać
Nasz newsletter subskrybuje już 15 000 osób!

Influencerce z 2,6 mln obserwatorów na Instagramie nie udało się sprzedać kilkudziesięciu sztuk produktów

18-letnia Arii stworzyła własną markę, jednak nie udało jej się sprzedać nawet minimalnej liczby swoich produktów. Mimo 2,6 miliona obserwatorów na Instagramie, zainteresowanie nimi nie przełożyło się na zakup.

Influencerce z 2,6 mln obserwatorów na Instagramie nie udało się sprzedać kilkudziesięciu sztuk produktówźródło: instagram.com/arii

reklama

Internetowi liderzy opinii, na fali swojej popularności, coraz częściej decydują się na poszerzanie swojej działalności. Na przykład o własne marki i sklepy internetowe. Tego typu posunięcia mogą cieszyć się ogromnym sukcesem, gdyż fani, doceniając twórczość influencera, wspierają jego działania i z dumą reklamują jego produkty.

Praktyka pokazuje jednak, że zdarzają się sytuacje, w których taki krok może przynieść odwrotny skutek i spowodować zaciętą dyskusję na temat wpływu influencerów i Instagrama.

Niepowodzenie Arii

W ostatnich dniach użytkownicy mediów społecznościowych skupili swe oczy na 18-letniej @Arii. Dziewczyna cieszy się znaczną popularnością w sieci. Jej profil na Instagramie obserwuje aż 2,6 miliona użytkowników, a na YouTube subskrybuje ponad 837 tysięcy osób, co z pewnością pomogło jej w nawiązaniu współprac z różnymi markami. Być może właśnie to było bodźcem do stworzenia swojej marki i rozpoczęcia dystrybucji własnych produktów, która… zakończyła się niepowodzeniem. 

Mimo, że dziewczyna zebrała opinie swoich odbiorców i wykazali oni zainteresowanie produktem, w rzeczywistości nie udało jej się sprzedać nawet po 36 sztuk 7 produktów swojej nowej marki ERA (w sumie 252 sztuk). Firma, która miała je wyprodukować wymagała zamówienia conajmniej 36 sztuk produktu każdego z nich, aby wysłać je do zainteresowanych. Niestety obserwatorzy nie byli zainteresowani jej odzieżą, a to przedsięwzięcie okazało się nieudane i bolesne dla niej, o czym Arii poinformowała w poście na Instagramie, który został już usunięty.

Mimo, że młoda influencerka zadbała o profesjonalną sesję zdjęciową produktu i wysyłkę kreatywną do swoich znajomych, nie przyczyniło się to do lepszego odbioru produktu. W opinii internautów zabrakło dobrego marketingu i właściwej promocji nowo powstałej marki, która przekonałaby do siebie obserwatorów.

Influencerzy bez influence’u?

Przygoda Arii, a w rzeczywistości Ariany Renee, rozpoczęła się od aplikacji Musial.ly, czyli obecnego Tik Toka. Zgromadziła ona wokół siebie bardzo liczną społeczność, dlatego niepowodzenie sprzedaży koszulek budzi wiele pytań na temat tego, jak liczby influencerów w social media przekładają się na realne działania. W tym przypadku zakup produktu, a raczej jego brak, mimo wstępnego zainteresowania.

Szczególnie poruszeni tym faktem są użytkownicy Twittera, którzy przewidują, że „bańka” influencerów pęka i powinniśmy się skupić na prawdziwym zaangażowaniu, a nie tym, ile osób obserwuje dany profil. Jak pokazuje przykład Arii, liczba followersów niekoniecznie świadczy o sile ich wpływu i realnym potencjalne dotarcia.

źródło: instagram.com/arii

Działania dziewczyny spotykały się z negatywną opinią i krytyką tego, że nie jest w stanie sprzedać nawet minimalnej wymaganej ilości produktu. Zarówno ona sama, jak i internauci są tym rozczarowani. W obliczu fake influencerów wydaje się jednak, że społeczna debata na temat realnego wpływu twórców i ich możliwości zaangażowania jest potrzebna. Miejmy nadzieję, że tego typu historii będą nauczką dla innych liderów opinii, że tworzenie własnej marki i dotarcie z nią do ludzi wymaga sporego wysiłku oraz angażujących działań.

  • Świetny przykład, że „zasięgi” nie do końca przekładają się na skuteczność. Bańka influencerów pęcznieje i czkamy obecnie tylko na gwóźdź, który ją w końcu przebije. Nie liczy się ilość, a prawdziwe zaangażowanie i zaufanie do Twórców.

  • Odpowiedź jest prosta: jej produkty opierały się wyłącznie na „marce”, a marka, to nic innego jak iluzja, marketing. Ludzie potrzebują produktu, a nie marki. Niestety dziewczyna zamiast na produkcie, skupiała się na brandowaniu sobą.

  • Ja bym się się zastanowił jak Arii budowała swoje zasięgi. To klucz do zrozumienia czy jej grupa odbiorców pasuje do profilu produktów. Z drugiej strony co innego, kiedy influencer promuje już istniejący produkt i zajmuje się tylko (a może aż) jego promocją w swojej sieci, a co innego, kiedy wypuszcza nowy produkt i nową markę. Zakres działań i rzeczy o których trzeba pamiętać jest ciut inny

  • Oczywiście, że nie zawsze zasięgi przekładają się na skuteczność. Tworzenie własnej marki, to co innego niż sprzedawanie produktów, które już istnieją i ktoś je po prostu poleca. To proces. Nie wiemy kim są obserwatorzy Arii, czego oczekują i pytanie czy ona wiedziała i zapytała. Może oni wcale nie są zainteresowaniu ubraniami, a chętnie kupili by coś innego. Za mało informacji, żeby wyciągać wnioski. Natomiast częstym błędem jest nie pytanie społeczności, czego potrzebuje i czy jest zainteresowana produktem, który chcemy jej zaoferować. W tym przypadku mówimy o tworzeniu własnej marki, a nie ma tutaj informacji, jak wyglądał cały proces. Bo stworzenie nazwy oraz logo i nazywanie tego marką, to nieporozumienie. To samo dotyczy „marki osobistej”, której wartość polega na tym, że ma dużą ilość obserwatorów. Bez zaangażowania nie ma sprzedaży. Można mieć małą grupę, ale bardzo zaangażowaną,wierną marce i sprzedawać dużo więcej niż tzw. influencer. Pisząc o zaangażowaniu mam na myśli społeczność, ale i samą markę (ludzi, którzy ją tworzą).


Newsletter

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail