X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać

Nasz newsletter subskrybuje już 12 500 osób!

Powstaje oligopol na rynku social media

Powstaje oligopol na rynku social media

GlobalWebIndex to nazwa prowadzonego od kilkunastu miesięcy badania sieci społecznościowych. Najnowszy raport jest już ósmym z kolei, a zaprezentowane w nim dane obejmują czwarty kwartał 2012 r. Analiza objęła internautów w wieku 16-65 lat z 31 państw, stanowiących ok. 90% całej światowej populacji użytkowników Internetu.

Król jest jeden

Oczywiście niekwestionowanym liderem pozostaje Facebook. Nie tylko wyprzedza resztę stawki o ponad dwie długości, ale, co nawet bardziej wymowne, może poszczycić się ponad 50-procentową penetracją całego Internetu. Innymi słowy, ponad połowa wszystkich internautów przynajmniej od czasu do czasu korzysta z Facebooka. Jak podkreślają twórcy badania, ostatnie miesiące wskazują, że tezy o zadyszce jaka miała dotknąć serwis są chyba nieco przedwczesne. Mogą to potwierdzać statystyki Socialbakers, wskazujące na przyrosty liczby użytkowników w poszczególnych krajach na przestrzeni całego 2012 r.

fot. GlobalWebIndex

fot. GlobalWebIndex

Warto zauważyć, że dane GlobalWebIndex mogą się nieco różnić od tych dostarczanych przez sam serwis. Analitycy GWI wskazują, że całkowita liczba zarejestrowanych kont wynosi ok. 903 milionów, a aktywnych użytkowników jest obecnie 693 mln. Z kolei Facebook już w zeszłym roku pochwalił się przekroczeniem granicy miliarda użytkowników. Zapewne to efekt tego, że dane obejmują mniej więcej 90% światowej populacji internautów i należy zakładać, że wśród pozostałych 10% liczba użytkowników Facebooka przekracza 100 milionów. Jedyna wątpliwość może dotyczyć tego, iż Facebook mówiąc o miliardzie użytkowników podkreśla, że chodzi o tych aktywnych, a nie wszystkich, którzy zarejestrowali swoje konta w serwisie. Gdyby tak było w rzeczywistości, należałoby zakładać, że liczba wszystkich zarejestrowanych profili może wynosić nawet 1,2-1,3 mld.

Google+ zaskakuje, ale wątpliwości pozostają

Zaskoczeniem jest bez wątpienia pozycja nr 2 w zestawieniu, którą zajmuje Google+. Warto wszakże zaznaczyć, że serwis utrzymał swoje miejsce w porównaniu do poprzedniego raportu, obejmującego II kwartał 2012 r. Pomimo sporej straty do lidera dane dotyczące G+ robią wrażenie. Wyniki badania pokazują, że liczba aktywnych użytkowników serwisu oscyluje wokół 345 milionów, co przełożyło się na 25-procentową penetrację wśród wszystkich internautów. Najbardziej dynamiczny wzrost liczby aktywnych użytkowników serwis zanotował w Korei Południowej, Francji i Stanach Zjednoczonych. To pokazuje, że portal wciąż ma spory potencjał rozwojowy na najbardziej dojrzałych rynkach społecznościowych.

fot. GlobalWebIndex

fot. GlobalWebIndex

Nie można wszakże zapominać, że obraz serwisu jaki wyłania się na podstawie wyników badań dotyczących faktycznego zaangażowania jest diametralnie inny. Internauci nie spędzają w Google+ zbyt wiele czasu, a w mediach często można natrafić na określenie „miasto duchów” (ghost town). Zasadnicza jest również kwestia tego, kto w badaniach GWI jest uznawany za aktywnego użytkownika G+? Czy wymagane są odwiedziny na portalu czy wystarczy kliknięcie w „+1” w dowolnym miejscu w Sieci?

Na 3. miejscu uplasował się inny serwis należący do Google – YouTube. Dodajmy, że to pierwszy raport z badania GWI, w którym uwzględniono tę platformę. Niespełna 300 milionów użytkowników i 21% penetracja wśród badanej grupy internautów – takie są aktualne „osiągi” najpopularniejszej na świecie platformy online video. Warto pamiętać, że zapewne spora część oglądających filmiki udostępniane na YouTube nie założyła konta w serwisie. Nasuwa się wobec tego pytanie czy oni również są brani pod uwagę przy ustalaniu liczby aktywnych użytkowników, choć wydaje się, że nie.

fot. GlobalWebIndex

fot. GlobalWebIndex

Twitter przeżywa renesans popularności w USA

Pozycję nr 4 okupuje Twitter. Z mikrobloga aktywnie korzysta 288 milionów użytkowników. Miejsce poza podium to teoretycznie rozczarowujący dla Twittera wynik, ale… no właśnie, teoretycznie. Patrząc na profil prowadzącej trójki nie można mieć wątpliwości, że to platformy dysponujące znacznie większym potencjałem jeśli idzie o zasięg.

Facebook i Google+ to portale społecznościowe w pełnym tego słowa znaczeniu – oferujące szereg form komunikacji (posty, komentarze, prywatne wiadomości), rozbudowane profile i sporo multimediów. Aby korzystać z nich w miarę aktywnie nie trzeba nawet mieć specjalnie wiele do powiedzenia – niektórzy poprzestają wszak na publikowaniu linków czy „lajkowaniu” contentu innych. YouTube z kolei oferuje audiowizualną rozrywkę wszelkiej maści – teledyski, seriale, fragmenty zawodów sportowych czy śmieszne amatorskie filmiki, a popyt na tego typu materiały wideo zawsze będzie bardzo duży. Nie trzeba przy tym w ogóle komentować oglądanych filmów, co zresztą jest pewnie charakterystyczne dla większości zarejestrowanych użytkowników serwisu. Do tego dochodzi spora grupa tych, którzy nie założyli konta.

Biorąc pod uwagę powyższe, można pokusić się o stwierdzenie, że Twitter stanowi niejako osobną kategorię. Wykuł dla siebie pewną niszę (o ile można o takowej mówić w przypadku niemal 300 milionów użytkowników), przyciągając tych internautów, dla których najważniejsze są dyskusje online, mających coś do powiedzenia, a niekoniecznie szukających głównie rozrywki, choć oczywiście tej również nie brakuje na mikroblogu.

Warto zaznaczyć, że w porównaniu do danych za II kwartał 2012 r. to właśnie baza aktywnych użytkowników Twittera rosła najbardziej dynamicznie. Pod tym względem przodowali mieszkańcy Hong-Kongu, Amerykanie i Rosjanie. W przypadku Stanów Zjednoczonych to wyraźna zmiana trendu z poprzednich kilku lat, bowiem w tym okresie wydawało się, że tamtejszy rynek jest już wyraźnie nasycony. Znaczący wzrost liczby aktywnych amerykańskich użytkowników Twittera to wypadkowa trzech głównych czynników: wzrostu popularności mobilnej wersji serwisu (szczególnie tej przeznaczonej dla urządzeń z iOS), rosnącej penetracji wśród najstarszych internautów w wieku powyżej 55 lat oraz ekspozycji w mediach masowych. W ostatnim przypadku sporą rolę odgrywa obecność na Twitterze wielu znanych postaci świata polityki, sportu czy mediów właśnie.

Na przeciwległym biegunie znalazły się takie kraje jak Tajwan, Wietnam, Brazylia i… Polska. W tych krajach odnotowano spadek liczby aktywnych użytkowników Twittera (jeśli chodzi o nasz kraj – ok. 14-15%)

fot. GlobalWebIndex

fot. GlobalWebIndex

Lokalni gracze przegrywają z globalizacją

Twórcy raportu podkreślają jednocześnie, że wyniki najnowszego badania potwierdzają trendy obserwowane już od dłuższego czasu – spadek popularności lokalnych serwisów kosztem globalnych sieci społecznościowych w rodzaju Facebooka, Google+, Twittera czy YouTube.

Co ciekawe, najbardziej ucierpiały platformy chińskie, takie jak chociażby QZone czy RenRen. Przyczyny? Zdaniem autorów to w dużej mierze efekt przesytu rynku, który w latach 2009-2012 rósł w niezwykle dynamicznym tempie. Innym czynnikiem jest zaostrzanie wymogów stawianych użytkownikom sieci społecznościowych, którzy muszą coraz częściej podawać prawdziwe dane osobowe, a nawet podawać swój numer telefonu. Ten proces, zainicjowany przez chiński rząd, spowodował masowy odpływ użytkowników z serwisów społecznościowych do blogów i for dyskusyjnych. Jednocześnie, w ostatnim czasie chińscy internauci zaczęli wyszukiwać przeróżne sposoby na to, by korzystać z zagranicznych serwisów społecznościowych, obchodząc ograniczenia stawiane przez partię rządzącą.

fot. GlobalWebIndex

fot. GlobalWebIndex

Facebookowicze nadal najbardziej aktywni

Analitycy pracujący nad GlobalWebIndex pokusili się również o porównanie użytkowników Facebooka, Google+ i Twittera pod kątem rodzajów aktywności jakie przejawiali na tych platformach. Nie jest zaskoczeniem, że najbardziej aktywni byli użytkownicy pierwszego z wymienionych serwisów. Porównując te trzy społeczności, największy odsetek użytkowników Facebooka udostępnia zdjęcia, publikuje komentarze, posty dotyczące codziennych zajęć oraz prowadzi prywatną korespondencję z innymi użytkownikami (np. w formie wiadomości lub czatu). Jedyne odstępstwo od tej reguły wystąpiło w przypadku publikowania linków do blogów, gdyż tego typu zachowania odnotowano u większej części użytkowników Google+ niż Facebooka. Wydaje się to dosyć prawdopodobne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że największe zainteresowanie G+ wykazuje branża technologiczna. Co ciekawe, tylko w jednym przypadku użytkownicy Twittera dokonywali określonej aktywności chętniej niż użytkownicy Google+ (w przypadku porównania z Facebookiem nie miało to miejsca) – chodzi o publikowanie statusów dotyczących codziennych aktywności.

fot. GlobalWebIndex

fot. GlobalWebIndex

Rynek mediów społecznościowych ewoluuje w kierunku oligopolu?

Proporcje przedstawiają się inaczej gdy wziąć pod uwagę porównanie trzech opisywanych platform pod kątem zmiany liczby odsetka użytkowników dokonujących określonych aktywności. W przypadku większości wyróżnionych kategorii aktywności to Google+ zanotował najwyższy wzrost zaangażowania. Do wyjątków należy m.in. kupowanie produktów przez użytkowników (gdzie ogromny wzrost odnotował Twitter, a lepiej wypadł również Facebook), oglądanie telewizji lub filmów (znowu Twitter przed Facebookiem) oraz korzystanie z aplikacji tworzonych przez marki (Twitter). Co ciekawe, w przypadku dwóch rodzajów aktywności (udostępnianie zdjęć, prywatna korespondencja) odnotowano niewielki spadek angażujących się w ten sposób facebookowiczów.

fot. GlobalWebIndex

fot. GlobalWebIndex

Biorąc pod uwagę powyższe, być może należy nieco przychylniejszym okiem spojrzeć na zaangażowanie na Google+? Czy serwis pozbędzie się niezbyt chlubnej łatki „miasta duchów”? Wydaje się, że perspektywy jakie rysują się przed G+ nie są najgorsze. Postępująca integracja z innymi usługami Google, wyeksponowanie treści z Google+ w wyszukiwarce Search Plus Your World, niewykorzystany potencjał na rynkach, na których występuje spore nasycenie Facebookiem i Twitterem – to z pewnością może w przyszłości zadziałać mocno na korzyść tej platformy.

W przypadku dwóch pozostałych platform mamy do czynienia z markami o ugruntowanej renomie, cieszącymi się sporą bazą wiernych użytkowników. Zakładając, że w najbliższym czasie nie nastąpią poważniejsze tąpnięcia na tym rynku, być może zasadna jest stawiana przez analityków pracujących przy GlobalWebIndex teza o tym, że rynek mediów społecznościowych zmierza ku oligopolowi, na którym działa trójka najważniejszych graczy (Facebook, Google i Twitter), z których jeden posiada dodatkowo aż dwie platformy. Rzecz jasna nie można zapominać o różnicy jaka dzieli od dawna Facebooka od reszty konkurencji, ale jednocześnie nie sposób przeoczyć, że najważniejszymi konkurentami są właśnie Google i Twitter, zostawiając w tyle mniejsze portale czy branżowy LinkedIn.

Oczywiście w przypadku każdego tego typu badania pojawią się wątpliwości dotyczące metodologii. Kto jest traktowany jako aktywny użytkownik Google+? Skąd różnice w liczbie aktywnych użytkowników Facebooka w danych udostępnianych przez sam serwis i tych zawartych w badaniu GlobalWebIndex? Jak się ma aktywny użytkownik Facebooka do jego odpowiednika na Twitterze? Nie uwzględniono również liczby interakcji dokonywanych przez użytkowników, w przypadku której Google+ mógłby wypaść znacznie gorzej.

Nie odmawiając słuszności tego typu wątpliwościom należy jednak potraktować raport GlobalWebIndex jako wartościową próbę zobrazowania obecnej kondycji rynku mediów społecznościowych i jednocześnie dobry materiał do rozważań.

Poniżej, dla celów porównawczych, link do prezentacji danych za II kwartał 2012 r.

Newsletter

Bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail