X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać

Nasz newsletter subskrybuje już 12 500 osób!

Sega vs. Nintendo, czyli historia walki twórców przemysłu gier wideo. Recenzja książki “Wojny konsolowe”

Jak wyglądał rozwój branży wideo? Jaką rolę odegrał marketing w starciu Nintendo i Segi w latach 90. w USA? Popularna książka “Console War” doczekała się polskiego wydania, a my prezentujemy jej przedpremierową recenzję.

Sega vs. Nintendo, czyli historia walki twórców przemysłu gier wideo. Recenzja książki “Wojny konsolowe”fot. Diana Drobniak

Jak Coca-Cola i Pepsi, McDonald’s i KFC, czy Nike i Reebok, podobną odwieczną walkę na sprzedaż i oddanie klientów toczyły dwie firmy z branży gier wideo – Nintendo i Sega w latach 90. Ich wykreowani bohaterowie i gry, jak Mario, Sonic czy Mortal Kombat kojarzy chyba każdy przeciętny mieszkaniec naszej planety. Jeżeli więc wydaje wam się, że historia tych dwóch firm jest nudna lub zainteresować może tylko geeka – jesteście w błędzie. Social Press recenzuje książkę “Wojny konsolowe” Blake Harrisa od Wydawnictwa SQN, która nareszcie ukazała się w Polsce. Już jutro oficjalnie ujrzy ona światło dzienne, a my przedstawiamy przedpremierową recenzję.

Walka Dawida z Goliatem w branży wideo

“Wojny konsolowe. SEGA, Nintendo i batalia, która zdefiniowała pokolenie” to jedna z ciekawszych książek opisujących rozwój branży gier wideo w latach 80. i 90. w Ameryce. Autorem jest Blake Harris, który podjął się opisania początków powstania przemysłu rozrywki domowej.

Musicie wiedzieć, że branżę gier video na początku lat 90. cechował monopol twórców SNES (Super Nintendo Entertainment System). Amerykański oddział Nintendo trzymało w rękach 90 proc. rynku (w co trzecim domu znajdowała się ich konsola). Długo nie można było znaleźć godnego im przeciwnika, dlatego twórcy hydraulika Mario czuli się na rynki gier wyjątkowo pewnie i dyktowali swoje monopolistyczne warunki współpracy i sprzedaży. Do czasu.

fot. Diana Drobniak

Twórca Barbie, który świetnie odnalazł się w grach i konsolach

Tytułowa wojna to dosłownie nieustanna, kilkuletnia walka o dominację między ugruntowaną na rynku firmą Nintendo, a malutką, na początku 50-osobową, Segą, która rozpoczęła się w dniu, kiedy Tom Kalinske przekroczył jej próg.

“Wojny konsolowe” pisane są z perspektywy historii powstania i rozwoju Segi, która postanowiła zmierzyć się z Goliatem w swojej branży. Pewnego pięknego dnia 1989 roku, gdy Tom Kalinske, twórca Barbie i He-Mana, czyli w zasadzie król zabawkarskiego świata, odpoczywał na plaży, odwiedził go Hayao Nakayama, prezes Sega of Japan. W otoczeniu piasku i morza, zaproponował Kalińskiemu posadę prezesa Sega of America. W tych nietypowych okolicznościach pracę dostał wskrzesiciel i twórca sukcesu Segi, Sonica i Mortal Kombat w wersji nieocenzurowanej. Oraz przyczyna kłopotów Nintendo.

Przebieg wojny na konsole

Batalia dwóch firm rozpoczyna się w zasadzie od razu. Tom Kalinske buduje idealny zespół marketerów i strategów, którzy pomagają mu na nowo zdefiniować cel i grupę docelową Segi. Wdraża jednocześnie bardzo agresywną kampanię przeciwko Nintendo m.in. “Genesis does what Nintendon’t” czy “Welcome to the next level”. Wraz z wejściem do Segi twórcy sukcesu Barbie, w świecie gier zaczyna się prawdziwa wojna. Na łamach książki obserwujemy walkę o pierwsze miejsce nie tylko w domach, ale i  sercach Amerykanów oraz na półkach największych sieci sprzedaży, jak Wal-Mart.

“Wojny konsolowe” dokładnie, rok po roku, kampania po kampanii, opisują w jaki sposób Sega atakowała Nintendo w swoich reklamach, na targach CES (Consumer Electronics Show), w prasie, a przede wszystkim na wspomnianych sklepowych półkach. Obserwujemy jak mały szczeniak (Sega) z 5 milionowym budżetem wyrasta na prawdziwego giganta, który w zaledwie pięć lat kontroluje… 55 procent rynku! Łatwo policzyć, ile zostało dla Nintendo.

fot. Diana Drobniak

fot. Diana Drobniak

Na kartkach książki widzimy dokładnie proces, jak powstał kultowy szybki, niebieski jeż Sonic, jak wyglądała walka cenowa między producentami sprzętu, jak tworzyły się strategie marketingowe i sprzedażowe, a nawet regulacje prawne. I jak tworzyły się opowieści.

Historia podstawą branży gier wideo, czyli czego marketer może nauczyć się z “Wojny konsolowe”?

“Console War” możemy potraktować jako rozrywkę tylko dla geeków i prawdziwych pasjonatów konsol domowych. To może być idealny prezent dla chłopaka. Ale również dla osób związanych zawodowo z marketingiem.

Tom Kalinske nie był twórcą Genesis ani nawet znawcą gier. Jak sam mówił, przez cały okres bycia w firmie nie rozumiał technicznych aspektów konsol. Był marketingowcem i sprzedawcą, który ma jasny cel – zarobić i rozkochać w sobie założoną grupę odbiorców. Z pozycji Harrisa dowiemy się, jak ważne jest budowanie dobrego zespołu, dlaczego nie wolno tracić z pola widzenia nie tylko wroga, ale również klientów oraz kulisy prowadzenia agresywnej strategii marketingowej. Autorzy sukcesu Segi całą swoją działalność mocno oprali o to, o co dziś dobrzy marketerzy się starają – o dobrą historię. Najlepszym przykładem z dziejów Segi będzie powstania komputerowego przyjaciela Sonica – lisa Miles “Tails” Prower’a, który dołączył do niego w sequel gry.

Dobra historia to podstawa przemysłu gier

Podczas projektowania rozgrywki Sonic 2, japońscy twórcy upierali się by nowy bohater nazywał się Miles Prower (od miles per hour). Zespół Toma nie zgadzał się z tym. Aby przekonać swoich współpracowników z Japonii, stworzyli wzruszającą, choć prostą opowiastkę o tym, kim lisek Miles był, i jak udało mi się zaprzyjaźnić z Sonicem. W ten sposób, za pomocą dobrej historii udało im się przemycić koncept używania imienia Tails.

W branży gier w zasadzie na każdym kroku mamy do czynienia z tworzeniem historii i tożsamości. Dlatego “Wojny konsolowe” będą ciekawą pozycją, dla tych, którzy szukają dowodów, że storytelling działa.

fot. Diana Drobniak

Dlaczego nawet osoba, która nigdy nie grała w Mortal Kombat lub Mario będzie się dobrze bawić przy tej książce?

Wojna między SNES a Sega Genesis (a później również PlayStation, ponieważ mamy też tutaj krótką historię powstania tej dzisiaj popularnej konsoli) to dobra pozycja, choć z wadami. Na uznanie zasługuje przede wszystkim praca autora, który przeprowadził wywiady z ponad 200 osobami związanymi z obiema firmami oraz ówczesną branżą gier wideo.

Historia rynku konsol domowych jest fabularyzowana. Harris nie ucieka od dat czy przytaczania pewnych faktów, ale zasadniczo jego 600-stronicowe dzieło czyta się jak powieść. Niestety, dialogi nie są jej najmocniejszą stroną i to trzeba uczciwie powiedzieć sobie na wstępie.

Drugą wadą może być nadmierne krystalizowanie protagonisty Kalińskiego. Autor książki za wszystkie niepowodzenia amerykańskiego oddziału Segi obarcza Sega of Japan. Widać to szczególnie pod koniec opowieści, gdy japońska Sega nie zgadza się na współpracę z Sony (być może, gdyby nie ta decyzja, nie byłoby dziś PlayStation?) lub nakazuje wcześniejsze niż planowano wypuszczenie nowej 32-bitowej konsoli Saturn na rynek bez słowa wyjaśnienia. W całej książce brakuje logicznego wyjaśnienia tych napięć między dwoma oddziałami.

Niemniej, “Wojna konsolowa” to kawał historii, którą warto znać. Nawet jeżeli nigdy nie spuszczało się łomotu w Mortal Kombat, gry i konsole to fragment naszej kultury, bardzo ważny. Opowieść snuta przez Harrisa wciąga i zaskakuje. A najlepsze jest w niej to, że miała miejsce naprawdę. Jestem przekonana, że skoro tarcia między Segą a Nintendo okazały się ciekawe dla osoby, która nie miała żadnej styczności z konsolami, będzie prawdziwą przyjemnością dla tych, którzy lubią i interesują się przemysłem gier wideo.

Portal SocialPress jest patronem medialnym książki.

Newsletter

Bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail