X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać

Nasz newsletter subskrybuje już 12 500 osób!

Jak i czy zmieni się marketing na Facebooku po wprowadzeniu funkcji „Nie lubię”?

Jak i czy zmieni się marketing na Facebooku po wprowadzeniu funkcji „Nie lubię”?fot. © pcanzo - bank zdjęć Fotolia.com

Eksperci są zgodni co do tego, że wprowadzenie przycisku „Nie lubię” na Facebooku nie będzie miało miejsca. Nie o to chodzi Zuckerbergowi – nie chce zmieniać pozytywnego z założenia miejsca w targ obrzucania się hejterstwem. Stąd opcja „Sorry”, wyrażająca współczucie, a nie dezaprobatę. To, czy zmieni ona marketing jest już kwestią sporną. Z jednej strony możemy spodziewać się spadków wpisów, przychodów z reklamy czy spadku aktywności nie tylko firm, ale i samych użytkowników, którzy w przypadku „dislike’u” baliby się krytyki. Z drugiej jednak strony, pojawiają się opinie, że nowa funkcja nie wpłynie znacząco na Facebookowy marketing, bo właśnie nie taki jest sens wprowadzenia nowego buttonu. Z pewnością jednego możemy być wszyscy pewni – Zuckerberg nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek straty, dlatego też jego nowy pomysł to strategiczny plan na to, jak Facebook z jednej strony jako firma, wychodzi do ludzi i spełnia ich oczekiwania, ale z drugiej strony, wciąż pozostaje skoncentrowana na własny rozwój i zwiększanie dochodów.

krzysztof-urbanowicz

Krzysztof Urbanowicz
prezes Mediapolis

Facebook, który w ciągu 10 lat stał się największym na świecie agregatorem artykułów prasowych, tak informacyjnych jak publicystyki, opierał się przed wprowadzeniem tego rozwiązania, wbrew presji ze strony części użytkowników serwisu i mediów. Dla Zuckerberga, Facebook jest miejscem wymiany „pozytywnych interakcji społecznych”, a nie forum, na którym głosuje się za lub przeciw wpisom innych.

Zuckerberg był zawsze świadomy ryzyka biznesowego, jakie niesie za sobą wprowadzenie przycisku „Nie lubię”. Taki mały przycisk może mieć bowiem dla Facebooka co najmniej trzy ogromne konsekwencje:

1. Spadek ilości użytkowników. Zalew negatywnych reakcji i hejtu mógłby zmienić Facebook w rynsztok, zniechęcając nowych użytkowników do rejestracji i prowokując odejście części fejsbukowiczów do konkurencyjnych serwisów społecznościowych.
2. Spadek ilości wpisów. Niektórzy użytkownicy mogliby zrezygnować z publikowania postów w obawie przed hejtem, na przykład politycy w okresie wyborczym czy celebryci. A mniej treści oznacza spadek atrakcyjności serwisu, co może negatywnie wpłynąć na statystyki, np. na średni czas przebywania w serwisie, który jest argumentem sprzedażowym dla reklamodawców.
3. Spadek przychodów z reklamy. Ponad 90% przychodów Facebooka pochodzi i reklamy firm i marek. One jeszcze bardziej niż indywidualni użytkownicy obawiają się negatywnych reakcji, gdyż mogą one podciąć ich biznes.

Jak zrobić więc, by wilk był syty i owca cała? Zuckerberg nie określił kiedy pojawi się nowy przycisk, ani jak będzie wyglądał, więc wcale nie jest pewne, że będzie miał on formę odwróconego kciuka z napisem „Nie lubię”. Może to być ikonka pozwalająca po prostu wyrazić uczucie smutku. Hejterzy wszystkich krajów, nie cieszcie się więc przedwcześnie!

Anna Żurek
Content Manager, Insignia

Szef Facebooka przyznał oficjalnie, że trwają prace nad wprowadzeniem przycisku nie lubię/empatii. Pojawiło się już wiele głosów, że to idealna pożywka dla hejterów. Tymczasem niezwykle istotną kwestią jest, że przycisk ten byłby aktywny w określonych warunkach, by użytkownicy mogli wyrazić swoje uczucia w sytuacjach, do których polubienie zwyczajnie nie pasuje. Jeśli tak będzie rzeczywiście to marki i agencje je obsługujące mogą spać spokojnie. Jeśli jednak dislike pojawi się wszędzie, na pewno będzie to duży problem, staniemy przed nie lada wyzwaniem, by poradzić sobie z falą negatywnych reakcji w stosunku do treści zamieszczanych przez poszczególne marki.

BYSS-Radoslaw-Dabrowski-Creative-Director

Radosław Dąbrowski
Creative Director, Byss.pl

Podzielam zdanie Marka Zuckerberga, iż są sytuacje i treści, gdzie „lajk” jest nie na miejscu. Dislike wypełni tę lukę, czyniąc komunikację na Facebooku precyzyjniejszą. Fakt, iż hejterzy dzięki nowej ikonce będą mogli poczuć się jak cesarz Neron posyłający gladiatorów na śmierć, warto przyjąć z dystansem. Może to nawet lepiej, iż swoje frustracje wyrażą znakiem graficznym niż jadowitym komentarzem.

POV-MARIUSZ-MAJEWSKI

Mariusz Majewski
dyrektor zarządzający, Point of View

Nie uważam, aby wprowadzenie takiego buttonu zmieniło zasadniczo marketing na FB, bo nie ma być to button, który wyraża dezaprobatę a współczucie. W ekosystemie Facebooka brakowało narzędzia, które pozwala wyrażać współczucie (trudno „polubić” wydarzenia związane z tragediami, można oczywiście je komentować, ale nie zawsze jest to stosowne). Z tego względu jedynie kampanie społeczne zyskają szansę na większy zasięg. Poza tym nic się nie zmieni. Nie jest celem Facebooka przekształcenie tej platformy w miejsce, w którym agregowane są złe emocje – więc nie sądzę, aby przycisk był dostępny przy każdym poście.

Magda-Szulc

Magdalena Szulc
Social Media Manager, Golden Submarine

Wprowadzenie nowego buttona na Facebooku jest w dużym stopniu uwarunkowane względami populistycznymi, gdyż użytkownicy domagali się go już od dawna. By ich zadowolić, serwis wprowadza opcję wyrażenia swojej niechęci, choć nazywa to raczej poczuciem empatii, np. jeśli „dissować” będziemy artykuły dotyczące newralgicznych tematów, takich jak np. zmiany polityczne. Jeżeli button pojawiać się będzie tylko przy tego typu postach, jestem za. Takie opcje są już na wielu portalach, gdzie pod artykułem możemy zaznaczyć np. „lubię to”, „smuci to”, „złości to” i tym podobne formy wyrażenia swoich emocji.  Jeśli natomiast ma on być pod każdym postem, rodzi to duże pole do nadużyć i pożywkę dla hejterów. Wówczas drżeć w posadach będą przede wszystkim marki, ponieważ gro hejterów będzie klikać „nie lubię tego” pod postami o usługach czy produktach. Wszak jeden klik jest łatwiejszy i szybszy niż napisanie negatywnego komentarza. W przypadku marek pojawia się kolejne pytanie: czy dislike będzie mieć wpływ na statystyki: zasięgi, engagement i interactivity index?

Facebook jest z założenia miejscem, gdzie mają powstawać i kultywować się relacje międzyludzkie, gdzie człowiek może dobrze się czuć i wyrazić siebie w pozytywny sposób. Zgodnie z tym założeniem nie mógł wprowadzić buttona „dislike” o czym zresztą powiedział Mark Zuckerberg na wtorkowej konferencji. Wówczas użytkownicy nie chcieliby tak otwarcie dzielić się treściami, ponieważ baliby się krytyki, a w efekcie odchodziliby od serwisu. Będzie to, co bardziej prawdopodobne, button o treści „sorry” lub coś podobnego. A zatem wszystko zależy od tego, jak Facebook nazwie i zaprojektuje ten mechanizm.

Anna-Ledwon

Anna Ledwoń
Creative Director, Click Community

W Internecie zawrzało, gdy Mark Zuckerberg ogłosił, że na Facebook’u wprowadzi przycisk “Nie lubię tego”. Muszę Was jednak rozczarować. Taka rzecz nigdy się nie wydarzy. Facebook to radosna społeczność, chcąca dzielić się szczęściem i pozytywnymi emocjami. To się nie zmieni. Jak powtarza sam Zuckerberg: “Nie chcieliśmy stworzyć przycisku „Dislike”, bo nie chcieliśmy zmienić Facebooka w forum, na którym ludzie głosują za lub przeciwko swoim wpisom. To nie taki rodzaj społeczności chcemy tworzyć. Nie chcemy przecież, by dzielenie się ważnymi momentami naszego życia podlegało negatywnemu głosowaniu. Ludzie prosili o przycisk „Nie lubię” od wielu lat. Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy, ponieważ mogę potwierdzić, że pracujemy nad wprowadzeniem tej funkcji” – przyznał Zuckerberg. Nowy przycisk to nowy rozdział w historii Facebooka. Po pierwsze Facebook to portal, który słucha swoich użytkowników i chce dostosować się do ich potrzeb. Ale słucha rozważnie, “jak dobra mama”.

Wprowadzenie przycisku “Nie lubię tego” mogłoby doprowadzić do zalewu nienawiści i dać pożywkę hejterom. – Zdjęcie z wakacji? Za dobrze jej, nie lubię tego! – Znajoma przytyła? Nie lubię jej, muszę dać jej znać jak brzydko wygląda.

Tylko przy niektórych postach na dane słowa kluczowe też mogłoby nie zdać rezultatu. Nie wszystkie treści wypada “Nie lubić”. Co innego z przyciskiem empatii, dawaniem w pewien sposób wyrazu tego, że współczujemy, że coś nam się nie podoba, że coś jest nieakceptowalne.

Nie wiadomo jeszcze w jakiej formie Facebook wprowadzi przycisk, wierzę jednak, a raczej jestem przekonana, że Zuckerberg wie co robi, a Facebook stanie się paradoksalnie bardziej przyjaznym miejscem.

BPR-ROBERT-SOSNOWSKI-ZDJECIE-NOWE-09.15

Robert Sosnowski
dyrektor zarządzający, Biuro Podróży Reklamy

Zuckerberg zapowiedział wprowadzenie przycisku „Nie lubię tego”. Wprawdzie nie wiemy jeszcze dokładnie kiedy nowa opcja zostanie uruchomiona, ani jak dokładnie będzie wyglądać ta funkcjonalność, ale już warto zastanowić się jak możliwość „dissowania” może zmienić strategię marketingową fanpage’y.

Dislike wyrówna siły
Facebook przez wiele marek wykorzystywany jest jako narzędzie do mini badań marketingowych. Prezentuje się użytkownikom produkt bądź jego projekt i pyta o opinie. Pojawienie się przycisku „Dislike” może je nieco bardziej urealnić, ale też zmienić jakość wyrażanych opinii. Do tej pory, marketer uzyskiwał informacje na ile produkt się podoba (Lajki), nie miał natomiast informacji od osób, którym produkt się nie podobał. Oczywiście, użytkownik może wykorzystać do wyrażania swojej opinii komentowanie, ale wymaga to nieco więcej pracy i wysiłku (zatem poziom zaangażowania u usera musi być większy). Dzięki wprowadzeniu przycisku „Dislike”, łatwiej będzie ocenić to, jakie produkt wywołuje emocje, choć z drugiej strony, możliwość wyrażenia opinii jedynie przez prosty klik może przełożyć się na mniej jakościowych informacji (komentarzy) na temat oceny produktu.

Hejting czy opiniowanie?
Do tej pory, analiza prowadzonej strategii obejmowała zarówno wskaźniki ilościowe (ilość fanów, zasięg itd.) i dane jakościowe (na podstawie komentarzy). To się w zasadzie nie zmieni – będziemy mieć jedynie do dyspozycji kolejną zmienną, którą będzie trzeba nauczyć się interpretować. Z jednej strony, możliwość wyrażenia tego, że czegoś nie lubimy da użytkownikowi opcję wyrażania empatii przy informacjach o negatywnym wydźwięku. Z drugiej, może być wykorzystane jako proste wyrażenie niezgody z daną opinią. Marketerzy będą musieli nauczyć się rozróżniać obie sytuacje i budować content w jeszcze bardziej przemyślany sposób.

Tak naprawdę o tym, jak budować strategię na Facebooku w obliczu nowego wyzwania, będzie można mówić dokładniej dopiero wtedy, kiedy konkretnie okaże się, jak nowy button ma działać. Zuckerberg zapowiedział, że zmiana wprowadzana jest ostrożnie, by nie doprowadzić do sytuacji, w której Facebook zamieni się w miejsce do hejtowania. Dislike ma pomóc w wyrażaniu empatii a nie krytykowaniu. Trudno mu się dziwić – Facebook to maszynka do zarabiania – jeśli jej potencjał marketingowy spadnie, z serwisu odpłyną pieniądze generowane przecież głównie przez reklamodawców a nie zwykłych userów. Duże znaczenie będzie mieć też sama nazwa przycisku. W języku polskim „Nie lubię tego” wydaje się karkołomnym i kiepsko brzmiącym tworem.

Norbert Kilen
Social Media Strategy Director, Think Kong

Facebook oczywiście nie wprowadzi przycisku „Nie lubię”, bo w ten sposób zmieniłby się w serwis do oceny materiałów w dwustopniowej skali. Z oficjalnych wypowiedzi wynika, ze chodzi o przycisk do wyrażania empatii. Trudno w obecnej chwili zrozumieć np. klikanie „lubię to” pod zdjęciem tragedii, wypadku czy innego smutnego wydarzenia. Prawdopodobnie będzie to więc np przycisk „sorry”. Nie zmieni to wg mnie marketingu na Facebooku w istotny sposób. Myślę, że stworzy co najwyżej przestrzeń do żartów. Będzie kusić, żeby kliknąć „sorry” pod postem pokazującym słabą ofertę czy nieprzekonującą treść o marce. Skorzystać mogą na tym nieco marki mediowe, które publikują najwięcej treści i dla których ich zasięg wirusowy przekłada się na wizyty w serwisie. Dla nich nowy przycisk to nowa szansa na powiększanie naturalnego zasięgu.

Mikołaj Winkiel

Mikołaj Winkel
Chief Evangelist, Brand24

Zmiany jakie wprowadza Facebook w tej chwili są ewidentną odpowiedzią na „wymagania rynku”. Jednak informacja o przycisku dislike była mocno przesadzona. Zuckerberg zapowiedział wprowadzenie czegoś w rodzaju „Empathy Button”, czyli guzika, za pomocą którego będzie można wyrazić swoje wsparcie czy współczucie. Podyktowane jest to oczywiście prostą rzeczą – na Facebooku dzielimy się zarówno tymi zabawnymi, wesołymi rzeczami jak i czasem piszemy o wydarzeniach dla nas istotnych, ważnych, ale jednocześnie takich do których polubienie nie bardzo pasuje (np. film z powodzi) – po to będzie wprowadzony ten guzik. Czy zmieni się marketing pod tym kątem? Za wcześnie wyrokować, pytanie jak bardzo wprowadzenie tego buttona wpłynie na egderank – jeżeli liczba osób współczujących będzie zwiększała zasięg to możemy spodziewać się na FB zalewu bardzo smutnego contentu…

  • Suriko

    Na pewno się zmieni, ale niekoniecznie na dobre. Funkcja nie lubię będzie nadmiernie wykorzystywana zapewne w celu „zniszczenia” czyjejś pewności siebie. Polecam agencje, która zna się doskonale na marketingu http://greenparrot.pl/oferta/marketing-w-social-media

Newsletter

Bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail