X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać

Nasz newsletter subskrybuje już 12 500 osób!

15 lat udostępniania treści – co sobie przesyłaliśmy w tym czasie?

15 lat udostępniania treści – co sobie przesyłaliśmy w tym czasie?fot. © Rawpixel - bank zdjęć Fotolia.com

W przeciągu kilku lat Internet zyskał stałe miejsce w codzienności niemalże każdego z nas. W szkole, na uczelni, w pracy, w domu – ciągle możemy być online. Nie ma w tym oczywiście nic złego, ponieważ Internet daje nam wiele możliwości, dostarcza ogromu, mniej lub bardziej ważnych informacji, pozwala nam być w stałym kontakcie ze znajomymi, współpracownikami czy klientami, a to w znaczącym stopniu ułatwia nam życie i pracę. Ale przecież nie chodzi tylko o to co nam daje Internet. Równie ważne jest to co my udostępniamy przy jego pomocy.

I właśnie dlatego, że niemal każdego dnia treści pojawiających się w Internecie jest coraz więcej, warto zastanowić się nad tym co wysyłamy innym, co udostępniamy w sieci i jak zmieniło się to na przestrzeni ostatnich lat?

2000-2005: czas wiadomości tekstowych

Mimo, iż pierwsze połączenie mailowe z Polską (a tym samym początek Internetu w naszym kraju) miało miejsce już w 1990 roku, kiedy to Instytut Fizyki Jądrowej w Krakowie otrzymał wiadomość z CERNU, taki rodzaj komunikacji przez długi czas był przywilejem właśnie naukowców. Internet zaczął się jednak rozprzestrzeniać i w niedługim czasie coraz więcej osób zyskiwało do niego dostęp. I jak go wtedy używano? Zaczęło się bardzo niewinnie.

E-mail

Zanim elektroniczna poczta zaczęła stanowić poważne zagrożenie dla tradycyjnej, służyła Internautom głównie do zabawy. Każdy z nas doskonale pamięta różnego rodzaju łańcuszki otrzymywane od znajomych – jeśli chcesz być szczęśliwy w życiu prześlij tę wiadomość do 10 osób, jeśli nie przekażesz tego swoim znajomym, dzisiejszej nocy będziesz miał koszmary… Takie i wiele innych obietnic czy gróźb niejednokrotnie gościły na monitorach naszych komputerów. Z czasem łańcuszki te przybrały postać prezentacji przygotowywanych w programie PowerPoint i przysyłane były do nas w formie załącznika do wiadomości.

Gadu-Gadu

Na bardzo podobnej zasadzie korzystało się, a niektórzy z nas pewnie w dalszym ciągu korzystają, z jednego z najpopularniejszych polskich komunikatorów. Ale nie był on wykorzystywany tylko do przekazywania sobie wspomnianych wcześniej łańcuszków. To właśnie dzięki GG możliwa stała się szybka wymiana krótkich wiadomości tekstowych, często ozdobionych emotikonami, które w tym czasie zaczęły zyskiwać coraz większą popularność.

2005-2010: popularność serwisów społecznościowych

Z czasem wiadomości wymieniane pomiędzy pojedynczymi osobami okazały się niewystarczające. Pojawiły się zatem pomysły, aby stworzyć miejsca, w którym mogłyby się spotkać osoby o podobnych zainteresowaniach, miejsca, w którym udałoby się zgromadzić wszystkich swoich znajomych i zawsze mieć z nimi kontakt, miejsca, w którym moglibyśmy udostępniać innym interesujące naszym zdaniem treści. Treści, których stopniowo pojawiło się coraz więcej i które zaczęły przybierać nieco bardziej osobisty charakter. Co prawda część tych serwisów pojawiła się przed 2005 rokiem, jednak na ich rozwój i prawdziwa popularność nastąpiły nieco później, dlatego zostały uwzględnione właśnie w tym przedziale czasowym.

Fotka.pl

Pierwszym takim miejscem w polskiej sieci z pewnością był powstały w 2001 roku i funkcjonujący do dziś, serwis Fotka.pl. Jest to miejsce, w którym można, dosłownie, pokazać się innym i nawiązać nowe znajomości. Pozwala bowiem na stworzenie swojego profilu i udostępnianie określonej liczby zdjęć, które inni mogą oceniać i komentować. Zaczęła zatem zanikać pewna granica pomiędzy prawdziwymi znajomościami, a tymi wirtualnymi, bo oceniać może tak naprawdę każdy. Przestano się obawiać Internetu i rozpoczęły się próby bawienia się możliwościami jakie daje.

MySpace

W 2003 roku powstał serwis MySpace, zaś w Polsce pojawił się w 2008. Pozwalał on na nawiązywanie kontaktów pomiędzy osobami o podobnych zainteresowaniach. Jednak najbardziej znaną oferowaną przez niego możliwością było tworzenie profili muzycznych. Przy ich pomocy młodzi artyści i tzw. amatorskie, „garażowe” zespoły mogły podzielić się z innymi tym co stworzyli. Dla wielu było to pierwsze miejsce, w którym zdecydowali się pokazać publicznie swój talent. Pierwsze i bardzo ważne. Doskonale pamiętam jak pierwszego dnia liceum, kiedy mieliśmy opowiedzieć innym coś o sobie, kolega jednym tchem, z ogromnym uśmiechem na twarzy, tak jakby była to najbardziej istotna informacja, powiedział „Cześć, jestem Marcin, zapraszam na MySpace do posłuchania muzyki mojego zespołu”.

Nasza-Klasa, NK

Serwis ten powstał w 2006 roku z myślą o ponownej integracji członków dawnych szkolnych klas. Stworzone zostały tam profile większości szkół i grupy odpowiadające poszczególnym rocznikom i klasom. Można je łatwo odnaleźć i się do nich zapisać, a tym samym odszukać swoich znajomych. Aby jak najbardziej to ułatwić użytkownicy publikują tam swoje zdjęcia. Początkowo były to zdjęcia portretowe, zdjęcia z młodości czy zdjęcia z uroczystości i wycieczek szkolnych, na takich bowiem najprościej było się rozpoznać. Z czasem jednak zaczęto się też dzielić zdjęciami z życia prywatnego – zdjęcia z wakacji, świąt rodzinnych czy zdjęcia dzieci, stały się codziennością na portalu.

Facebook

Niemalże od samego początku, czyli od 2004 roku, jest najpopularniejszym serwisem społeczenościowym na świecie. W Polsce pojawił się w roku 2008 i stał się poważną konkurencją dla NK. W tym czasie pozwalał nie tylko na odszukiwanie swoich znajomych, stały kontakt z nimi i publikowanie coraz bardziej pokazujących prywatne życie zdjęć, ale także na dzielenie się z innymi użytkownikami, ciekawymi treściami znalezionymi w Internecie, krótkimi opisami tego co u nas słychać oraz przekazywaniem szybkich informacji grupowych. Jednak na początku do wielu z tych możliwości podchodzono bardzo uważnie i z umiarem, co w późniejszych latach uległo znaczącej zmianie.

YouTube

Serwis ten powstał w 2005 roku jako miejsce, w którym możliwe było bezpłatne umieszczanie i odtwarzanie filmików. Początkowo pojawiały się na nim króciutkie, amatorskie filmiki użytkowników. Z czasem z serwisu zaczęli korzystać artyści, głównie muzycy i kabareciarze, do dzielenia się ze swoimi fanami nowymi nagraniami lub relacjami z występów. Serwis rozrósł się jednak zdecydowanie bardziej niż przypuszczano, stał się ogromnym biznesem, w którym swój udział może mieć każdy z nas. Wystarczy dobry pomysł, odpowiednia realizacja i siła przebicia.

2010-2015: era obrazkowa

Można powiedzieć, że w ostatnich latach z całą pewnością żyjemy w erze obrazkowej, co oznacza, że często wolimy zrobić zdjęcie i wysłać je znajomemu, niż napisać chociażby kilka słów, w których opowiemy mu co u nas słychać. Codziennie Internet jest wprost zalewany różnego rodzaju zdjęciami z każdego zakątka świata. Nie zmienia to jednak faktu, że treści pisanych w dalszym ciągu pojawia się bardzo dużo, przyjmując często absurdalny charakter. A wielu internautów nie potrafi zachować umiaru w swoich działaniach. Bowiem ta prostota przekazywania informacji doprowadziła do tego, że udostępnia się dosłownie wszystko. Nie dba się już tak bardzo o swoją prywatność, jest wręcz odwrotnie – wielu z niej, mniej lub bardziej świadomie, rezygnuje i przy pomocy Internetu informuje innych o niemalże każdym swoim kroku czy wydarzeniu z życia.

Instagram

Absolutnym fenomenem jeśli chodzi o publikowanie zdjęć stał się Instagram. Możliwość szybkiego pokazania zdjęcia innym, oczywiście po nałożeniu odpowiednich filtrów, kusi coraz większą liczbę internautów. A jakie to zdjęcia? Do tych najczęściej publikowanych należą z całą pewnością tzw. selfie, na których wykonanie i wybranie tych najlepszych niektórzy są w stanie poświęcić naprawdę dużo czasu. Równie popularne są zdjęcia jedzenia, bo czym byłoby wyjście do restauracji bez pochwalenia się tym co zjedliśmy? Użytkownicy na zdjęciach pokazują też gdzie byli na wakacjach, na imprezach, jak i z kim spędzili dzień, co kupili… Przeglądając niektóre profile jesteśmy w stanie dokładnie odtworzyć przebieg wydarzeń z życia ich posiadaczy.

Snapchat

Na bardzo podobnej zasadzie działa Snapchat. Dla wielu jest jednak nieco atrakcyjniejszy, ponieważ zgodnie z jego założeniem po określonym czasie zdjęcia znikają z serwera. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wysyłać ich dużo i aby pokazywać na nich absolutnie wszystko. Zdjęcia wysyłane w ten sposób najczęściej mają na celu informowanie naszych znajomych, w miarę na bieżąco, co robimy, co u nas słychać. Niestety często przybiera to po prostu 24-godzinną relację z każdego wykonanego kroku. Pojawiają się także zdjęcia wysyłane bez żadnego konkretnego powodu, z nudów, dla zabawy. Nie brakuje oczywiście selfie, jedzenia i zwierząt. A z racji tego, że zdjęcia „znikają” ich przedmiotem stają się czasem sytuacje kompromitujące lub o charakterze erotycznym.

Facebook

Nie bez powodu zostaje wymieniony po raz drugi. A to wszystko za sprawą niedawno wprowadzonej funkcji „wydarzenia z życia”. Dzięki niej na swoich tablicach możemy informować ze szczegółami m.in. o tym jak się czujemy, z kim i w jakim związku jesteśmy, ilu dzieci się spodziewamy, czy wyszliśmy z jakiegoś nałogu lub kiedy ściągnięto nam aparat korekcyjny. Tego rodzaju posty zyskują coraz większą popularność. Dodatkowo bardzo często są urozmaicane zdjęciami. A jednocześnie dają przeświadczenie, że nie ma już rzeczy, o której nie moglibyśmy powiedzieć innym, która nie moglibyśmy się pochwalić. Wszystko staje się publiczne.

YouTube

Jak wspomniałam wcześniej – You Tube stał się biznesem. Stosunkowo nowym i prężnie rozwijającym się środowiskiem są tzw. „youtuberzy” lub „vlogerzy”. Prowadzą oni tematyczne kanały, które niejednokrotnie stają się bardzo popularne i gromadzą wokół siebie ogromną liczbę fanów. Jednak ich zgromadzenie to nie wszystko, trzeba ich jeszcze utrzymać. Dlatego też prowadzący kanały decydują się na to, aby pokazać nam więcej. Pokazać jak wygląda ich życie poza tym co normalnie można zobaczyć na kanale, wprost wpuszczając nas do swoich domów i prywatnego życia.

Internet ewoluował od miejsca niewinnej zabawy, aż do medium, bez którego nie wyobrażamy sobie życia i do którego poniekąd je przenosimy. Zanikają podziały na to co może zostać powiedziane, a coraz częściej także pokazane, publicznie i na to co raczej powinno się zachować dla siebie i najbliższych. Czy znikną one zupełnie? Czy jeszcze bardziej będziemy udzielać się i pokazywać w sieci? Przekonamy się już niedługo.

Newsletter

Bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail