X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać
Nasz newsletter subskrybuje już 15 000 osób!

Największe wpadki social media w 2018 roku

Jakie błędy popełnili influencerzy oraz marki w mediach społecznościowych? Na jakich polach zawiodła komunikacja w sieci? Przedstawiamy zestawienie największych wpadek social media 2018 roku.

Największe wpadki social media w 2018 rokuźródło: shutterstock.com

reklama

Jak co roku, prezentujemy zestawienie największych wpadek w social media. Tegoroczna lista na pierwszy rzut oka nie wydaje się tak spektakularna, jak ubiegłoroczna, gdy to dość kontrowersyjne odwołania do Powstania Warszawskiego, rasizmu lub niefortunny dobór słów sprawiły, że marki borykały się z kłopotami.

Zobacz: Największe wpadki social media w 2017 roku

Brak dramatycznych wpadek to jednak dobry znak wskazujący na to, że marki wyciągają lekcje z błędów innych i dbają o jakość i poprawność udostępnianych treści. Mimo to udało nam się znaleźć kilka przykładów aktywności influencerów, Stron i marek, które zasługują na „wyróżnienie”.

Logan Paul w Lesie Samobójców

23-letni amerykański youtuber, Logan Paul, udostępnił w styczniu na YouTube wideo z Lasu Samobójców, przez które to znacznie stracił w oczach internautów i musiał zmierzyć się z falą krytyki. Twórca znany jest z kontrowersji, jednak w swoim materiale pokazał… zwłoki, do których kierował pytania i zachowywał się nieodpowiednio. Takie zachowanie uznano za przekroczenie granicy przyzwoitości. Influencer przeprosił swoich widzów w kolejnym materiale, jednakże niesmak po zaistniałej sytuacji pozostało na długo.

Komunikacja Willi Karpatia

W styczniu 2018 roku polskie social media żyły sprawą ośrodka turystycznego Willa Karpatia. Kobieta, która miała okazję w nim przebywać, wystawiła pensjonatowi negatywną opinię i wskazała zaniedbania ze strony obsługi podczas imprezy sylwestrowej. W odpowiedzi otrzymała długi komentarz, w którym wyliczono jej przewinienia, rzekome kłamstwa oraz odwołano się do informacji z życia prywatnego. Udostępniono także fotografię, na której miałaby być kompletnie pijana. Postawa administratora ośrodka, który zaatakował swojego gościa, była zaskakująca i spotkała się z falą krytyki zarówno wśród użytkowników Wykopu, gdzie pojawiły się pierwsze doniesienia o sprawie, jak i mediów społecznościowych, gdzie szybko rozprzestrzeniły się zrzuty ekranu z dyskusji kobiety z przedstawicielami obiektu.

źródło: zrzut ekranu udostępniony na wykop.pl

Reklama z Rihanną na Snapchacie

Na początku roku, na Snapchacie, pojawiła się reklama z Rihanną i Chrisem Brownem w roli głównej. Jej treść była bardzo kontrowersyjna, gdyż w grafice odwołano się do incydentu z 2009 roku, gdy artysta miał uderzyć kobietę. Znajdowało się na niej zapytanie, czy odbiorca wolałby spoliczkować piosenkarkę, czy uderzyć muzyka. Artystka z oburzeniem ustosunkowała się do treści komunikatu – podkreśliła, że aplikacja przeznacza pieniądze na coś, co kpi z ofiar przemocy domowej. Snapchat wyraził żal z powodu tego, że reklama przeszła system recenzji i zapewniono, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy. Mimo to artystka nie przyjęła przeprosin. W wyniku całego zamieszania akcje Snapchata spadły o 4%.

źródło: manedged.com

U.S. Air Force na Twitterze

W maju tego roku wpadkę zaliczył także oficjalny profil Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Odniesiono się w nim do tajemniczego nagrania z Reddita, które stało się viralem i zyskało rozgłos podobny do iluzorycznego zdjęcia sukienki, na temat koloru której kłócono się w social media. W materiale dźwiękowym można usłyszeć imię – dla części słuchaczy było to Yanny, a dla innych Laurel. Internauci intensywnie debatowali na temat tego, co faktycznie można usłyszeć na nagraniu, a popularność tego sporu postanowił wykorzystać profil U.S. Air Force. W tweecie napisano, że siły z Farah wolałyby raczej usłyszeć wspomniane imię niż odgłos amerykańskich strzałów. Wkrótce przeproszono za „żart w złym guście”, w którym chciano połączyć realny konflikt z dyskusjami w sieci i usunięto go. Wśród użytkowników pozostał jednak negatywny odbiór sytuacji.

źródło: twitter.com/usairforce

źródło: twitter.com/usairforce

„Plastik nie jest taki zły”

Echem odbiła się także kampania marki Żywiec Zdrój, w której udział wzięła Martyna Wojciechowska. Prezenterka telewizyjna, dziennikarka i podróżniczka dla wielu Polaków jest wzorem do naśladowania. Nie tylko ze względu na odwiedzone miejsca i zdobyte szczyty, ale i działalność charytatywną oraz podejmowane w jej programach ważne społecznie tematy. Tym bardziej zdziwieni byli jej fani, gdy w swoich postach próbowała przekonywać, że wyższość butelek szklanych nad plastikowymi to mit, a tworzywo to wcale nie jest takie złe. Publikacje wzbudziły oburzenie nie tylko wśród samych użytkowników, świadomych składu wody smakowej i szkodliwości plastiku, ale i ekologów. Zarzucali oni ambasadorce marki kłamstwo. Dotąd Wojciechowska cieszyła się dobrą opinią, uważana była za autorytet i nie musiała mierzyć się z kryzysami wizerunkowymi. Post przy współpracy z Żywcem wzbudził zaś sprzeciw ze strony użytkowników i zawód, że kobieta zdecydowała się na jego publikację i położenie środka ciężkości nie na kwestii recyklingu, a sposobie dystrybucji wody.

źródło: facebook.com/martyna.world

Ogłoszenie pracownika Panasonic na LinkedIn

Pewnego rodzaju wpadkę na LinkedInie, choć nie bezpośrednią, zaliczył także Panasonic. Przedstawiciel firmy opublikował wpis, w którym poinformował, że „jest zmuszony oddać a zarazem polecić asystentkę Studentka germanistyki z płynnym niemieckim i angielskim, odpowiedzialna i sumienna”. Ogłoszenie wywołało emocje, jednakże prędkość jego rozprzestrzenienia się po sieci spotęgowały komentarze, w tym zapytanie innego pracownika firmy Panasonic. W reakcji na zaistniałą sytuację wydano oficjalne oświadczenie. Wskazano w nim, że wypowiedź autora komentarza jest jego prywatnym stanowiskiem i nie odnosi się do postaw reprezentowanych przez markę. Zapewniono także, że rekrutacja w Panasonicu przebiega na podstawie kwalifikacji zawodowych, a cała sytuacja zostanie wyjaśniona.

źródło: dorzeczy.pl

#freeMagdaGessler

Ponad miesiąc temu Magda Gessler poinformowała na swoim fanpage’u na Facebooku o tym, że marka Gellwe zaprosiła ją do współpracy. 8 listopada opublikowała wpis, który bardzo szybko został uznany przez odbiorców jako sztuczny i stworzony przez kogoś innego. Polska restauratorka i osobowość telewizyjna komunikowała się dotąd z użytkownikami na Facebooku i Instagramie w charakterystyczny sposób. Posty zawierające wielokropki, literówki i błędy stylistyczne były znakiem rozpoznawczym Gessler w social media. Nic więc dziwnego, że nader poprawny wpis, zarówno stylem pisowni, jak i wydźwiękiem, zupełnie nie pasował odbiorcom do jej osoby. Pojawiło się pod nim wiele komentarzy, które krytykowały zarówno współpracę z marką oferującą ciasta w proszku, jak i nienaturalność komunikatu. Utworzono nawet dedykowany hashtag #freeMagdaGessler, za pomocą którego internauci chcieli zwrócić uwagę na zauważalną różnicę w sposobie komunikacji. Mimo to pojawiły się kolejny wpisy, późniejsze starano się wzorować na styl Gessler, jednakże nieskutecznie. Cała sytuacja może być nauczką dla marek, jak i influencerów, że odbiorcy są czujni i w łatwy sposób rozpoznają treści niestworzone przez ich idola.

źrodło: facebook.com/magdagessler.official

Tweet Samsunga

Pod koniec listopada Samsung udostępnił na Twitterze wpis, który odbił się w sieci szerokim echem. W jego treści nie było nic nieodpowiedniego, jednakże informacja, z jakiego urządzenia go udostępniono wzbudziła dyskusje. Wygląda na to, że prowadzący profil marki na Twitterze zapomniał, iż użytkownicy widzą, z jakiego urządzenia wysłano tweeta. Dlatego też zdziwienie mógł budzić fakt, że zrobiono to z iPhone’a, czyli bądź co bądź, największej konkurencji marki.

źródło: twitter.com/MKBHD

W.Kruk i Pica Pica

Wydaje się, że w zestawieniu wpadek należy uwzględnić start sklepu internetowego nowej marki W.Kruk, którą nazwano Picky Pica i który szeroko komentowano. Internauci zaczęli wytykać jej w komentarzach na Facebooku skopiowanie nazwy i pomysłu od blogerek zajmujących się tematyką biżuterii znanych jako Pica Pica. Nazwa bloga w tłumaczeniu z łaciny oznacza srokę i takim też mianem określane są czytelniczki bloga. Nazwa sklepu internetowego popularnego producenta jest bardzo podobna, a klienci nazywani są właśnie srokami. Wygląda na to, że zapożyczono nie tylko samą nazwę marki, ale i koncepcję komunikacji. Fani bloga informowali o swoim oburzeniu na profilach marki w social media. Zwolennicy W.Kruka tłumaczyli zaś, że przecież Pica Pica to istniejący od 2015 roku blog, a Picky Pica realny produkt tworzony od dwóch lat. Nie trudno jednak odnieść wrażenie, że marka zainspirowała się twórczością blogerek.

źródło: facebook.com/Biżuteria-Picky-Pica

Jednak kryzysogennym zachowaniem, oprócz samej dyskusji na fanpage’u Picky Pica, był sposób odpowiedzi submarki W.Kruka. Oburzył on internautów, gdyż polegał na przeklejaniu jednej, spersonalizowanej imieniem, odpowiedzi pod wszystkie komentarze. Bez względu na ich treść wskazywano, że Pica Pica to blog o tematyce jubilerskiej, a Picky Pica marka biżuterii oraz zapraszając po więcej informacji na stronę. Taki sposób komunikacji z pewnością nie pomógł marce W.Kruk w tej sytuacji. Sprawa jest jednak cały czas w toku, przedstawiciele firmy i blogerka mają się spotkać. Pozostaje więc czekać na jej rozwój. Cały przebieg sprawy i możliwe warianty jej rozwiązania przeanalizowała na swoim blogu Monika Czaplicka.

źrodło: zrzut ekranu z czaplicka.eu

What Anna Wears w Arabii Saudyjskiej

Ostatnia wpadka pochodzi sprzed kilku dni. Znana blogerka modowa i podróżnicza spotkała się z obszerną krytyką po tym, jak opublikowała niefortunny post na Instagramie. Pod zdjęciem z Arabii Saudyjskiej poinformowała, że przybyła tam na zaproszenie księcia Mohammeda bin Salmana. O wspomnianym księciu mówiło się ostatnio wiele w mediach. Uznano go za odpowiedzialnego za brutalne zabójstwo dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego. Po otrzymaniu komentarzy ze słowami krytyki influencerka poprawiła swój post. Niestety w internecie zdążyły już rozprzestrzenić się zrzuty ekranu jego pierwotnej wersji, a na blogerkę spłynąć fala krytyki. Nie tylko za treść wpisu, ale i jego zmianę.

źródło: mediafun.pl

Konto Anna Skury zostało ustawione jako prywatne i pojawiło się na nim oświadczenie. Kobieta przeprasza w nim za zamieszanie i tłumaczy, iż informacja o zaproszeniu od księcia była… nieprawdziwa. Influencerka wybrała się w podróż do Arabii Saudyjskiej ze względu na międzynarodową imprezę wyścigową.

A na jakie wpadki Wy natknęliście się w mediach społecznościowych w 2018 roku?

Monika Kuchta

Monika Kuchta

Redaktor prowadząca

Zobacz wszystkie artykuły autora


Newsletter

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail