X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać
Nasz newsletter subskrybuje już 15 000 osób!

Czy muzyka z gier przejmuje od filmów miano najlepszych soundtracków?

Jakie gry mogą poszczycić się najlepszymi soundtrackami? Czy muzyka z gier osiąga poziom muzyki filmowej?

Czy muzyka z gier przejmuje od filmów miano najlepszych soundtracków?źródło: shutterstock.com

reklama

Mimo licznych zalet, granie w gry komputerowe wciąż uważane jest jako rozrywka niższej klasy niż choćby oglądanie filmów. Praktyka pokazuje jednak, że współczesne budżety developerów pozwalają na tworzenie gier na bardzo wysokim poziomie „filmowości”, oczywiście z uwzględnieniem doskonałych ścieżek dźwiękowych, które często bardzo trudno odróżnić od hollywoodzkich produkcji.

Z tego właśnie powodu dzisiejszy artykuł dedykuję „filmowym” soundtrackom tworzonym dla gier komputerowych. Z jednej strony chcę pokazać niedowiarkom, że poziom tej muzyki jest porównywalny do tego, który tworzą na potrzeby filmów dobrze opłacani, popularni kompozytorzy.

Z drugiej – pragnę zachęcić do pozostawiania przez Was w komentarzach własnych przykładów soundtracków z gier, które swoim poziomem dorównują tym wypuszczanym przez Fabrykę Snów.

Czy muzyka z gier osiąga poziom muzyki filmowej?

Pierwszym przykładem, jaki rzuca mi się w oczy (uszy?) jest ścieżka dźwiękowa z gry Mass Effect 3. Otrzymujemy w niej zestaw naprawdę niepokojących, podszytych dużą dozą napięcia i niepokoju utworów początkowych, następnie przechodzimy do pełnej pasji i heroizmu części środkowej, aby ostatecznie zakończyć spokojnymi, wyciszającymi nutami.

Dla mnie osobiście ta konkretna ścieżka dźwiękowa była pierwszym namacalnym spotkaniem z filmowością współczesnych soundtracków. Od daty premiery ostatniej części przygód komandora Shepparda (a było to w 2012 roku) zwracam baczniejszą uwagę na to, co słyszę w słuchawkach podczas grania.

Innym przykładem doskonałej ścieżki dźwiękowej – pod warunkiem, że interesuje Was cyberpunkowy klimat – jest soundtrack z serii odświeżonych wersji Deus Ex. Zarówno Human Revolution, jak i Mankind Divided posiadają w swoich zestawieniach świetne elektroniczne kawałki dające mnóstwo frajdy ze słuchania. Sztandarowym przykładem może być Icarus, temat muzyczny przewijający się w pierwszej części przygód Adama Jensena.

Soundtracku do gry Wiedźmin 3: Dziki Gon chyba nie muszę przedstawiać, prawda? Współpraca Marcina Przybyłowicza oraz grupy Percival dała niesamowity efekt, który w głowach wielu graczy – w tym i w mojej – pobrzmiewa do dziś. Swoją drogą, ta ścieżka dźwiękowa jest jednym z najlepszych dowodów potwierdzających, że poziom muzyki z gier równa się poziomowi muzyki filmowej. Choćby ze względu na cały koncert poświęcony wiedźmińskim dźwiękom podczas jednej z edycji Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie, drugim – nominacja dla jej twórców do Hollywood Music In Media Awards (HMMA), jednej z najbardziej prestiżowych nagród amerykańskiego przemysłu muzycznego, której laureaci często otrzymują potem Oskary lub Złote Globy.

Kojarzycie takiego gościa, jak Hans Zimmer? Jeśli oglądaliście Gladiatora, Incepcję lub jeden z wielu hollywoodzkich hitów z pewnością słyszeliście jego muzykę. Hans Zimmer komponuje dla najlepszych reżyserów a jego nazwisko na plakatach filmowych na wielu działa niczym magnes. Dlaczego o nim wspominam? Choćby z tego powodu, że w portfolio kompozytora znajdują się również gry komputerowe.

Najlepszym przykładem jest soundtrack z gry Crysis 2. Jeśli to nie jest dobrym dowodem na hollywoodzki poziom muzyki z gier to nie wiem, co może was jeszcze przekonać.

Słowa są równie ważne

Muzyka z gier to nie tylko ścieżka instrumentalna. To również utwory wokalne pisane specjalnie pod dane produkcje. Wróćmy tu na chwilę do omawianego nieco wcześniej Wiedźmina 3. W pewnym momencie fabuły trafiamy do gospody, gdzie możemy wziąć udział w krótkim koncercie. Wilcza Zamieć, ballada prezentowana przez wirtualną śpiewaczkę bardzo szybko po premierze gry stała się hitem na YouTube i pretekstem do powstania setek coverów w różnych językach.

Pozostańmy chwilę w klimatach polskich gier. Nie sposób tu bowiem ominąć tytułu, który może jeszcze nie pojawiła się na rynku, ale już od kilku lat rozbudza wyobraźnię graczy na całym świecie. Mowa oczywiście o Cyberpunk 2077. Kilka tygodni temu CDProjekt Red zaprezentował pierwszy z serii utworów fikcyjnej grupy Samurai pod tytułem Chippin’ In. Głosem Johnny’ego Silverhanda (mającego w grze, jak wiemy z ostatniego zwiastuna, twarz Keanu Reveesa) stał się na potrzeby soundtracku Dennis Lyxzén, wokalista szwedzkiej grupy punkrockowej Refused.

Jeśli chodzi o piosenki tworzone pod konkretne tytuły gier, nie sposób ominąć serii Metal Gear Solid. Stanowi ona doskonały przykład tego, jaki nacisk twórcy stawiają na odpowiednią muzykę pobrzmiewającą w czasie rozgrywki.

Wykorzystanie jako podkładu znanych klasycznych kawałków to jedno (przykład na szybko: Man Who Sold The World w coverze Midge Ure, Nuclear Mike’a Oldfielda czy Elegia autorstwa New Order), ale seria zasłynęła również utworami pisanymi specjalnie na potrzeby konkretnych części.

W przypadku ostatniej wydanej części – Phantom Pain – mamy przykład w postaci utworu Sins of the Father, ale również poprzednia odsłona przygód Big Bossa doczekała się świetnej piosenki tematycznej – Heavens Divide.

Czy dobra muzyka z gier powstaje tylko współcześnie?

Patrząc po przedstawionych powyżej przykładach, moglibyście odnieść wrażenie, że muzyka z gier na światowym poziomie powstawała wyłącznie w XXI wieku. Owszem, od 2001 roku na rynku pojawiło się wiele doskonałych i wpadających w ucho soundtracków, ale nie oznacza to wcale, że starszy melodie były pisane na kolanie.

Dowodzą tego choćby liczne koncerty, w czasie których orkiestry w asyście chórów podejmują temat stworzenia nowej aranżacji do kultowych kawałków, które rozbrzmiewały z głośników komputerowych w poprzednim wieku. Przykłady można by mnożyć, jednak chciałbym skupić się na dwóch konkretnych.

Pierwszym z nich jest motyw otwierający z jednej z najpopularniejszych gier schyłku lat 90-tych XX wieku – Final Fantasy 7:

Drugi przykład muzyki, która jeszcze w latach 80-tych zeszłego wieku stała na wysokim poziomie to motyw główny z Legends of Zelda, odgrywany na poniższym filmie w aranżacji stworzonej specjalnie na 25 rocznicę istnienia serii:

Muzyka z gier komputerowych coraz częściej dorównuje jakością muzyce filmowej. Pokazuje to nie tylko jakością wykonania, ale również nominacjami do tych samych nagród, które otrzymują znani, hollywoodzcy kompozytorzy. Powyższe przykłady to tak naprawdę subiektywny wybór ledwie kilku ciekawszych utworów – gdybym chciał temat wyczerpać całkowicie, ilość artykułów, jakie musiałyby powstać zakrawałaby na całkiem rozbudowaną serię.

Mimo wszystko, zachęcam do uzupełnienia powyższych przykładów o swoje własne. Jeśli znacie pojedyncze kawałki lub soundtracki waszym zdaniem stojące w tej samej linii co hollywoodzkie produkcje, śmiało dajcie znać w komentarzach.

Radek Kowalik

Radek Kowalik

Zobacz wszystkie artykuły autora


Newsletter

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail