X

Zapisz się na darmowy newsletter SOCIALPRESS

Dlaczego warto się zapisać

Nasz newsletter subskrybuje już 12 500 osób!

Facebook kontra Google. Teraz to już wojna?

Facebook kontra Google. Teraz to już wojna?

Promowanie własnego profilu w Google + za pomocą Facebooka już na pierwszy rzut oka wydaje się być dosyć naiwnym pomysłem, skazanym na natychmiastową reakcję ze strony administratorów giganta. Webdeveloper Michael Lee Johnson postanowił jednak spróbować w taki właśnie sposób „rozkręcić” swój profil na Google+ .

Reklama, która nie spodobała się Facebookowi / fot.: Google+


Reklama głosiła:

Jeśli masz szczęście posiadać konto na Google+ , dodaj (do Kręgów – przyp. red.) Michaela Lee Johnsona.

Obok Johnson umieścił swoje zdjęcie wraz z logiem rosnącego w siłę konkurenta Facebooka. O ile szybkość reakcji zespołu Facebooka nie może dziwić (reklama „utrzymała się” całą godzinę), o tyle jej sposób już tak, bowiem usunięto nie tylko drażliwą reklamę, ale też wszystkie kampanie Johnsona prowadzone na portalu i zablokowano mu możliwość tworzenia kolejnych!

Złamałeś regulamin, ale nie możemy podać Ci żadnych konkretów

„Twoje konto zostało zablokowane. Wyświetlanie wszystkich Twoich reklam zostało wstrzymane i nie powinno być wznowione pod żadnym pozorem. Generalnie rzecz biorąc, blokujemy konto w razie gdy zbyt wiele pochodzących od jego właściciela reklam narusza nasz Regulamin bądź też Zasady zamieszczania reklam. Niestety, nie możemy podać konkretnych informacji na temat tego, które z zasad zostały w tym wypadku naruszone. W razie jakichkolwiek wątpliwości, prosimy o zapoznanie się z Regulaminem i Zasadami zamieszczania reklam” – wiadomość o takiej treści otrzymał od administratorów Facebooka Johnson. Nikt chyba nie jest zdziwiony tym, że Facebook nie jest skłonny do zezwalania na jakąkolwiek formę promocji Google+ na swojej platformie, ale administratorzy mogliby pokusić się o podanie jasnej i nie budzącej wątpliwości podstawy dla takich działań jak usuwanie reklam…

Przypatrzmy się więc zapisom, które w tym przypadku mogły zostać naruszone. Punkt 4 zasad zamieszczania reklam zawiera wyliczenie treści, których reklamowanie jest zakazane. Podpunkt b. głosi, że nie będą emitowane reklamy, które są sprzeczne z modelem biznesowym lub zawierające niedozwolone praktyki sprzeczne z filozofią reklamowania Facebooka. Ciężko powiedzieć czy chodzi właśnie o ten zapis.

Bardziej adekwatny do opisanego przypadku wydaje się być punkt 6, podpunkt a. o brzmieniu: zastrzegamy sobie prawo do odmowy publikacji reklamy w dowolnym momencie i na dowolnej podstawie (w tym także na podstawie naszych ustaleń, że reklamy promują konkurencyjne produkty/usługi lub negatywnie wpływają na naszą działalność lub relacje z naszymi użytkownikami). Taką tezę zdaje się potwierdzać późniejsza wiadomość wysłana Johnsonowi przez zespół Facebooka: „Zastrzegamy sobie prawo do dokonywania wyboru reklam, które mogą ukazywać się na naszej stronie”.

Rywalizacja się zaostrza?

Niemniej jednak, powyższe przepisy jako sankcję przewidują usunięcie danej reklamy, w tym przypadku reakcja była natomiast dalece ostrzejsza, bowiem Johnsonowi całkowicie zablokowano możliwość zamieszczania reklam. Cała sprawa bez wątpienia doskonale pokazuje nastawienie Facebooka do rywalizacji z Google+. Albo jesteś z nami albo przeciwko nam…? Czy społecznościowy hegemon faktycznie czuje się zagrożony? Najwyraźniej tak, wszak już jakiś czas temu informowaliśmy o zablokowaniu możliwości eksportowania kontaktów z Facebooka do Google+, a także o wprowadzeniu opcji wideoczatu na Facebooku, która na Google+ dostępna jest od samego początku.

Pożegnałem się z Facebookiem… choć nie do końca

A jak zareagował główny zainteresowany? Cóż, będąc w Kręgach już niemal 1 500 osób nie ma chyba powodów do narzekań, a całą sytuację skwitował krótko: LOL. Post scriptum? Facebook – You Suck. Po kilkunastu godzinach pokusił się jeszcze o zamieszczenie zdjęcia z bardzo dosadną informacją:

fot. Google+


Co ciekawe, usunięte konto to profil prywatny, ten służący Johnsonowi do pracy nadal jest aktywny. Hipokryzja czy zwykły pragmatyzm?

Newsletter

Bądź na bieżąco z najświeższymi informacjami. Zapisz się na bezpłatny newsletter.

free newsletter templates powered by FreshMail